poniedziałek, 19 stycznia 2015

LBA #1

1. Kogo lubisz najbardziej z obsady Violetty?
Szczerze? To nie wiem. Ale chyba najbardziej Jorge i Lodovice.

2. Jedziesz na VL lub LT?
Najprawdopodobniej nie.

3. Kiedy rozpoczynasz ferie?
Gdzieś w lutym.

4. Gdzie chciałabyś pojechać? 
Buenos Aires, Sztokcholm.

5. Podasz ulubione seriale?
Violetta i Mój kumpel duch i SpangeoBoB
 
6. Jaki jest twój ulubiony film?
Harry Potter Kraina Lodu.
 
7. Grasz na jakimś instrumencie?
Nie, ale chciałabym na fortepianie i gitarze.
 
8. Jakiego przedmiotu nienawidzisz?
Chemii.
 
9. Ulubiony kolor?
Rószofy i czarny

10. Czytasz mojego bloga? Jeżeli tak to co o nim sądzisz? 
Owszem czytam i uważam, że jest zajebisty.

Dzięki za nominację. Jestem zbyt chora żeby myśleć kogo nominować.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Rozdział 12: Pocałował mnie.

Violetta
Przysuną mnie do siebie i zaczął się do mnie zbliżać i... pocałował mnie?! Nie, nie, nie! To musi być sen, a ja zaraz się obudzę. Niestety, a może stety to nie sen.
- Lleeon. Czemu to zrobiłeś? - mówiłam przez łzy.
- Bo... Czułem, że tego chem. - on sobie ze mnie żartuje? - A ty nie? - zapytał lekko smutny.
- Tak. Ale to nie powinno się w ogóle wydarzyć.
- Violetta kocham Cię. - wyznał. Zamilkłam. Nie miałam pojęcia co zrobić.
- Ja... Ja... Przepraszam.
- Za co?
- Odchodzę. - powiedziałam i wybiegłam z domu. No i wracam do punktu wyjścia. Nie mam nic. Postanowiłam pójść do Fran i Kayli. Niestety z całej paczki mieszkają najdalej. Na szczęście miałam trochę pieniędzy więc zamówiłam taxi i po około 20 minutach byłam pod domem dziewczyn. Na moje nieszczęście całą drogę nie dałam rady się uspokoić. Niepewnie zapukałam do drzwi.

Francesca
Ciekawe kogo do mnie niesie. Raczej nikt ze znajomych, bo tkwią na uczelni. Dobrze, że jestem chora, bo ten ktoś by się nie dostał. Podeszłam do drzwi otworzyłam je. Za nimi ujrzałam całą zapłakaną Violettę.
- Jezu kochana. Co się stało?
- Leon. - powiedziała siadając na kanapie.
- Zwolnił Cię?! - uniosłam się.
- Nie...
- To co zrobił?
- Pocałował mnie. - powiedziała i wybuchła płaczem.
- To źle?
- Tak... Nie... Nie wiem. - odpowiedziała przez łzy.
- A kochasz go? - zapytałam, a on potwierdziła skinieniem głowy. - To o co chodzi?
- Bo my do siebie nie pasujemy. Jest między nami 2 lata różnicy i...
- O matko i co z tego? Natalia w tajemnicy powiedziała, że Elenie podoba się Andres, a ona mu.
- I co? Przecież nie są razem.
- Andres powiedział mi, że coś knuje żeby wyznać jej uczucia. A ile jest między nimi różnicy?
- 2 lata.
- A po między tobą, a Leonem?
- 2 lata.
- A kochasz go?
- Tak.
- A on Ciebie?
- Chyba też.
- Nie chyba, ale na pewno. Więc nigdzie nie widzę problemu.
- Ale ja tak.
- Gdzie?
- On ma w życiu tyle możliwości, jest utalentowanym muzykiem, może odziedziczyć po ojcu firmę. A ja? Ja jestem nikim. Nie mam nic.
- Masz bardzo niską samo ocenę.
- Wiem. Ale Fran taka prawda.
- Nie. I Twój brat też tak sądził. Mówił mi, że masz wspaniały głos.
- Skąd ty znasz mojego brata.
- To był mój najlepszy przyjaciel. Znaczy... mój i Leona. Ty możesz nas nie pamiętać, ale ja Leon i Twój brat znaliśmy się od małego. Nie wiem czy wiesz, ale Lucas chodził z nami na studia.
- No wiem.
- No. Zawsze nam o Tobie opowiadał. Mi, Leonowi i paczce, do której zresztą należał. Bardzo chciał żebyś poszła na przesłuchania. Jakieś 2 dni przed pożarem powiedział mi i Leonowi, że gdyby coś się mu stało my mamy Cię namawiać żebyś na nie poszła. Powiedział jeszcze żebyśmy się Tobą zajęli i dbali o Ciebie. My nie mieliśmy pojęcia, że coś naprawdę się wydarzy. Dzień przed pożarem odwiedziliśmy go w domu. Wtedy Leon zobaczył Cię po raz pierwszy od jakiś 2-3 lat. Ty go raczej nie zobaczyłaś, a nawet jeśli to i tak nie zwróciłaś na niego, jak i na mnie uwagi. Gdy weszliśmy do niego do pokoju Leon oznajmił, że gdyby coś na prawdę miało się stać to na pewno się Tobą zajmie. Ja i Lucas zobaczyliśmy błysk w jego oku. I wtedy Twój brat powiedział nam dokładnie takie słowa: "Verdas. Widzę ten błysk w Twoim oku. I chcę żebyś wiedział, że byłbym bardzo szczęśliwy gdybyście byli razem. Ale pod jednym warunkiem. Nigdy nie masz prawa jej zranić. Bo jeżeli to zrobisz dopadnę Cię i zniszczę." Leon tylko się do niego uśmiechną. Siedzieliśmy jeszcze trochę i gadaliśmy. Gdzieś koło 20 pożegnaliśmy się z nim i z waszymi rodzicami. Ale najgorsze jest to, że wtedy nie wiedzieliśmy, że to będzie nasze ostatnie pożegnanie. - zakończyłam i łzy zaczęły lecieć po moich polikach. Nagle przypomniałam sobie o liście, który miałam dać Violetcie gdy powiem jej prawdę. Wstałam i podeszłam do komody, w której go schowałam. Wyjęłam go i podałam szatynce. Usiadłam obok niej i spojrzałam w stronę drzwi, w których zobaczyłam Leona. Pokazał żebym nie zwracała na niego uwagi. Sam podszedł bliżej i staną kawałęk z Violą. Ona w tym czasie wyjęła list z koperty i zaczęła czytać na głos...


I co... Była mowa o Leonetcie w 12 i jest ciutek Leonetty w 12. Postnowiłam, że jeszcze nie będą parą, ale za to Viola dowiedziała się, że jej przyjaciele to byli przyjaciele jej brata. Tak i wiecie co najprawdopodobniej jestem chora. Ja mam niedziele, a wy poniedziałek. Ale wiecie co? Przykro mi, że nie komentujecie. Ja się tak staram, a wy co? Gówno. Poprostu focha wyłapać powinnam, a ja wam rozdziały codziennie dodaje. Poprostu chyba ograniczę ilość rozdziałów na tydzień. No... Chyba, że zaczniecie komentować to wtedy to przemyślę. Ja nie przdłużam
A na razie... Konentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 11:Tak się bałam, ale przy nim czułam się bezpieczniej.

Violetta
Obudziłam się strasznie przygnębiona. Czemu? Temu, że Leon napisał piosenkę o dziewczynie i jeszcze mi skłamał. Przecież jesteśmy przyjaciółmi i możemy mówić sobie wszystko. Powiedział, że napisał ją z myślą o dziewczynie. Słowa Kayli ciągle chodzą mi po głowie. Postanowiłam się wygrzebać z łóżka i się ogarnąć. Z szafy wzięłam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki umyć się i przebrać. Gdy wyszłam z pokoju usłyszałam jak Leon śpiewa tę piosenkę, co Kayla wczoraj. Otworzyłam drzwi tak żeby nie usłyszał i oparłam się o futrynę drzwi. Gdy skończył zorientował się, że słyszałam jak grał. Trochę się... speszył?
- Od kiedy tak tu stoisz?
- Od jakiegoś czasu. - uśmiechnęłam się.
- A ten... no... czy...? - on jest taki zabawny jak nie wie jak się zachować.
- Tak słyszałam. I muszę przyznać, że w Twoim wykonaniu podoba mi się jeszcze bardziej. - powiedziałam i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni. Postanowiłam zrobić kanapki Leonowi i sobie. Miałam ochotę na dżem malinowy, ale przypomniałam sobie, że jest on na półce, która jest dosyć wysoko. Tym razem postanowiłam wziąć krzesło. Postawiłam krzesło, a w zasadzie stołek we właściwym miejscu i się na niego wdrapałam. Poczułam, że stołek się kiwa, ale zignorowałam to. Nagle poczułam, że mebel się wywraca. Krzyknęłam i była w 100% gotowa na spotkanie, znaczy bardzo bolesne spotkanie z ziemią, ale tak się nie stało? Ale jak? Dokładnie nie wiem, bo ciągle mam zamknięte oczy. Bałam się je otworzyć, lecz po chwili to zrobiłam. Gdy je otworzyłam zobaczyłam te zielone paczałeczki.
- Nic Ci nie jest? - zapytał z troską w głosie. Nie mogłam nic powiedzieć. - Violetta. Nic Ci nie jest? - zapytał znów dalej z troską, ale był bardziej zdenerwowany. Niespodziewanie wybuchłam nieopanowanym płaczem. Tak się bałam, ale przy nim czułam się bezpieczniej. - Spokojnie. Już wszystko jest w porządku. - powiedział, a ja się w niego wtuliłam, ale nie przestawałam płakać. On wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego"?" pokoju. Położył mnie na łóżku. Sam skierował się w stronę drzwi.
- Leon? Proszę nie zostawiaj mnie. - powiedziałam, a właściwie wyszeptałam.
- Poczekaj. Zadzwonię do Andresa, że dzisiaj nie przyjdę na zajęcia.
- Nie. Idź poradzę sobie. - powiedziałam, a on podszedł do łóżka i ukucną przy nim.
- Na pewno?
- Aha.
- Ale nie masz prawa nic, powtarzam nic robić w domu. - powiedział i poszedł.

Leon
Nie wiem czy dobrze zrobiłem zostawiając Viole w takim stanie. Opowiedziałem to reszcie, ale powiedzieli, że skoro chciała zostać sama to powinienem to uszanować. Mamy długą przerwę.
- Leon. Możemy pogadać na osobności? - zapytała niepewnie Kayla.
- Jasne. - powiedziałem i odeszliśmy dalej. - O czym chciałaś pogadać?
- O Violi. Powiedziałeś jej?
- Co?
- Że ta piosenka jest o niej?
- Nie. I nie mam zamiaru jej o tym mówić.
- Czemu? Przecież ją kochasz.
- Kocham, ale ta miłość jest bez sensu. Przecież ona jest młodsza i w ogóle.
- Leon nie chcę się wtrącać, ale...
- To tego nie rób. - powiedziałem zły. Zapomniałem, że Kayla jest wrażliwa. Rozpłakała się i uciekła.

Marco
Szedłem właśnie do Verdasa, który rozmawiał z Kaylą. Nagle ona odbiegła od niego z płaczem? Ja mu cholera dam. Przez niego dziewczyna w której się kocham od kąt ją zobaczyłem płacze. Podbiegłem do niego.
- Stary odpieprzyło Ci?! Przez Ciebie Kayla się rozpłakała!!! Co jest z Tobą nie tak?!! - zaskoczyłem na niego.
- Nie wiem. - odpowiedział jak idiota.
- Dobra rozumiem, ale to nie jest powód, żeby się na Kayli wyżywać. - powiedziałem spokojniejszy.
- Masz rację. Idź ją ode mnie przeproś, a ja wrócę do domu.
- A co z zajęciami?
- Powiedz, że musiałem wracać do domu. - powiedział i odszedł. Postanowiłem zrobić, to co mi poradził i poszedłem poszukać Kayli. Znalazłem ją przy dużym drzewie.
- Kayla. Leon chciał Cię przeprosić.
- Spoko. To była moja wina.
- Dobra, nie będę wnikać. A tak w ogóle możemy pogadać? - muszę jej to w końcu powiedzieć.
- O czym? - zapytała, a ja usiadłem obok niej i wziąłem ją za rękę.
- O nas. - zarumieniła się. Czy to dobry znak? - Bo... Ty... Już od dawna... Mi się podobasz.
- Naprawdę? - zapytała z niedowierzaniem.
- Tak i... - nie dane było mi skończyć, bo Kayla mnie pocałowała. - Kaylo czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną? - w odpowiedzi znowu mnie pocałowała.

Violetta
Już się uspokoiłam. Postanowiłam sobie pośpiewać. Najwyżej będę płaciła za szyby w całym mieszkaniu. Podeszłam do fortepianu i były tam nuty tej piosenki. Postanowiłam ją zagrać. Najpierw zagrałam wstęp, a później zaczęłam śpiewać. Gdy skończyłam wstałam od instrumentu i spojrzałam w stronę drzwi. Stał tam Leon? O nie! Nagle on podszedł do mnie i położył ręce na mojej talii. Przysuną mnie do siebie i zaczął się do mnie zbliżać...


Nie no ja. Ach te przerwy. Mam nadzieję, że ten fajniejszy wyszedł. Jest więcej akcji. Mamy połączonych Kayle i Marco. Możecie pisać jak to będzie w połączeniu. Nie mam po co więcej się rozpisywać...
A na razie... Komentujcie ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOT

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 10: Nie kłam. Kayla mówiła, że pisałeś dla dziewczyny.

Violetta
- Ale po co miałam Ci mówić?
- Żebym wiedziała.
- Teraz i tak już wiesz. I Leon pewnie też zaraz się dowie. I pewnie mnie zwolni.
- Uwierz, że nie. Powiedziałabym Ci czemu, ale obiecałam Fede, że nie powiem.
- Nie dopytuje.  - powiedziałam, a ona się zaśmiała. Nagle coś mnie tknę i spojrzałam na zegarek. - Przykro mi to mówić Kayla, ale spóźniłeś się na zajęcia.
- Trudno. Zostanę z Tobą i coś po robimy. - powiedziała i pociągnęła mnie na górę. - Gdzie masz pokój. - zapytała, a ja wskazałam białe drzwi. Weszła do pokoju ciągnąc mnie za sobą. Usiadłyśmy na łóżku.
- To co dziś robimy? - zapytała.
- Nie wiem. Ty nie chcesz iść na zajęcia, nie ja.
- Leon w pokoju ma fortepian. Możemy pośpiewać.
- Nie.
- Czemu?
- Bo ja nie umiem śpiewać.
- Śpiewać każdy może. - powiedziała i pociągnęła mnie do pokoju Leona.
- Ale nie każdy powinien.
- Oj tam oj tam. Śpiewaj, a nie gadaj. - powiedziała I zaczęła grać piękną melodie.
- Ja tego nie znam.
- No tak. Zapomniałam, że ty nie chodzisz z nami na uczelnie.
- Ale ty graj. Bardzo mi się podoba.
- Ok. - powiedziała I znowu zaczęła grać tę piękną melodie. Po chwili zaczęła śpiewać. Gdy skończyła uśmiechnęła się do mnie.
- Jak się ta piosenka nazywa? Jest bardzo ładna.
- Te esperare.
- A kto ją napisał?
- Leon. Dosyć nie dawno. Wczoraj ją prezentował. Powiedział, że napisał ją z myślą o dziewczynie. - zabolało.

Leon kilka godzin później
Matko!! Na reszcie do domu. Ja mam dość. Jeszcze Kayla się zerwała. Po prostu małpa. Gdy otwierałem drzwi i usłyszałem śmiech Violi i chyba Kayli.
- Cześć dziewczyny. - powiedziałem gdy wszedłem do środka.
- Heja.  - odpowiedziały.
- Kayla czemu nie było Cię w szkole? Wiesz jaki Marco był smutny? - zarumieniła się.
- Jakoś sobie poradzi. - powiedziała. - Wiecie co...? Ja będę się zbierać. - dodała i wyszła.
- Co ona tu robiła? - zapytałem.
- Odwiedziła mnie. Mam pytanie.
- No.
- O kim ją pisałeś? - ja tą Kayle zabije.
-  Nie rozumiem. - najlepsze rozwiązanie: Udawać idiotę.
- Piosenkę.
- Jaką? - jeżeli powie tytuł to Kayla umrze i to śmiercią tragiczną.
- Te esperare.
- Aaaaa. O nikim.
- Nie kłam. Kayla mówiła, że pisałeś dla dziewczyny.
- To jest taki zlepek idealnych dziewczyn i złożonych w jedną osobę. - nic nie odpowiedziała tylko poszła do siebie. Ale to spieprzyłeś. ~ powiedziała moja podświadomość. Wiem. ~ odpowiedziałem i poszedłem do siebie. Wykonałem wieczorne czynności i poszedłem na chwile do Violi. Gdy uchyliłem drzwi zobaczyłem, że śpi. Poszedłem do siebie i położyłem się do łóżka. Po chwili usnąłem z myślą o szatynce.


Heja baba baba baba ba. Coś mi się z netem chyba zrąbało jeżeli czytacie to w sobotę, bo powinniście w piątek. Sorka za to niedopatrzenie. Nie usuwam reszty notki bo jestem leniwa. Więc SORKA BO POWINNO SIĘ OPUBLIKOWAĆ W PIĄTEK. Jeżeli nie wiecie co o tym rozdziale sądzić to ja wam powiem:
Krótki i spieprzony. Mam fajny pomysł i już chyba za dwa rozdziały pojawi się Leonetta. Taki spojlerek. Nie wiem czy 11 będzie w sobotę, bo dzisiaj idę po szkole do przedszkola i może mi się później nie chcieć pisać.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 9: Pleciuga z niego

Violetta
Obudziłam się cała zapłakana. Poszłam do łazienki i się ogarnęłam. Gdy wyszłam z łazienki była 6:30. Zeszłam do kuchni i zrobiłam Leonowi śniadanie. Dalej nie mogę przestać myśleć, że chce mnie zwolnić. Gdy skończyłam była 7:20. Postanowiłam pójść na górę, ale nie było mi dane dojść tam bez styczności z Leonem.  Zderzenie okazało się być tak silne, że upadłam na ziemię.
- Przepraszam pana. Nie patrzyłam gdzie idę. - szybko w stałam, wyminęłam go i zaczęłam kierować się w stronę schodów.
- Violetta. Chodź tu. Proszę porozmawiajmy. - zatrzymał mnie jego melodyjny głos.
- Ale o czym proszę pana.
- O naszej przyjaźni. To... - przerwałam mu.
- Wiem. To nie był najlepszy pomysł. Od początku nie powinnam się na to zgodzić.
- Nie przerywaj mi proszę. - pokiwałam twierdząco głową. - To... To co wczoraj zrobiłem i powiedziałem było głupie. Nie sądziłem, że tak się załamiesz. Nigdy bym Cię nie zwolnił. Pracę u mnie stracisz dopiero gdy sama odejdziesz, bo ja nie zamierzam Cię nigdy zwalniać, a nawet gdyby to i tak nie pozwoliłbym Ci się z tond nigdy ruszyć. Jesteś dla mnie bardzo ważna i gdy już staniesz na nogi zawsze będziesz mogła do mnie przyjść. - wyznał, a ja bez namysłu wtuliłam się w niego jak w pluszowego misia.
- Przepraszam. - wyszeptałam.
- Akurat ty nie masz za co. Chyba, że przepraszasz siebie za to jakim jestem idiotą jestem. - zaśmiałam się.

Marco
Dzisiaj mamy święto narodowe. Idziemy z dziewczynami na uczelnie. Oczywiście najpierw musimy iść po Leona. Właśnie idziemy przez park. Nagle Fede nas zatrzymuje.
- Zanim dojdziemy do Leona musicie o czymś wiedzieć.
- Nie strasz nas stary. - powiedział przerażony Andres.
- Wczoraj Leon powiedział, że jest zakochany w Violetcie. - nam wszystkim opadły kopary. - Ale nie wiecie najlepszego. Violetta jest zakochana w Leonie
- Czyli są razem? - Zapytał Diego.
- No i tu rodzi się problem.
- To po prostu pięknie. - powiedziałem.
- Potwierdzam. - dodali wszyscy po mnie.

Violetta
Leon już poszedł. Oczywiście musiałam go siłą wywalić z domu, bo mówił, że woli zostać. No ale co poradzić. Takie życie. Z resztą sam zdecydował, że pójdzie na studia. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Zobaczyłam,  że to Kayla. Od razu jej otworzyłam.
- Kayla. Co ty tu robisz? - zapytałam.
- Chcę wiedzieć czy to prawda.
- Jaśniej.
- Viola proszę powiedz! - krzyczy na mnie dziewiętnastolatka. W moich oczach pojawiają się łzy.
- Ale co mam Ci powiedzieć? - szepczę ze łzami w oczach.
- Fede powiedział nam, że zakochałaś się w Leonie. - co za pepla.
- Pleciuga z niego. - zaśmiałam się.
- Czyli prawda. Czemu mi nie powiedziałaś?! - zapytała trochę wściekła.

Kolejny odznaczony.  Mamy kolejne osoby które wiedzą o zakochanej Leonetcie. Mam nadzieję, że się spodoba. Nie rozwijam się bo trzeba się uczyć na piątek.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie
ElimelGamesPL

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 8: Ja cierpię, że osoba, którą tak kocham tak mnie rani.

Leon
- Ty chyba nie mówisz poważnie? - zapytała płacząc.
- Ja nic nie mówię. Tylko pytam czy jesteś pewna, że nie zwolniłbym Cię?
- Nienawidzę Cię!! - wykrzyczała, rozpłakała się na dobre i pobiegła do pokoju. No Verdas teraz przegiąłeś. ~ pomyślałem. Dokończyłem robić naleśniki i poszedłem do salonu.

Ludmiła
No nie. Teraz to przegiął. Ja mu pokażę. Stoję przed drzwiami i walę w nie od 30 sekund. Nareszcie się otwierają.
- Cześć Ludmiła fajnie, że jesteś. Muszę Ci coś powiedzieć. - on jest chyba śmieszny. Moja najlepsza przyjaciółka płacze przez niego już 2 raz.
- Mam 3 rzeczy do zrobienia za nim pójdę do mojej przyjaciółki. Po pierwsze Cześć. Po drugie... - i tu przywaliłam mu z otwartej ręki z całej siły w policzek. - A po trzecie Jesteś idiotą! - wykrzyczałam mu w twarz i go wyminęłam. Poszłam na górę.
- Wiem!!! - usłyszałam gdy pukałam do pokoju mojej przyjaciółki. Gdy usłyszałam ciche "proszę" weszłam do środka. Zamknęłam drzwi i usiadłam obok niej, a ona od razu się we mnie wtuliła.
- Nie płacz Vilu. Ten kretyn nie jest tego wart.
- Ale co poradzę? Ludmiła ja nie cierpię, bo mogę stracić pracę. Ja cierpię, że osoba, którą tak kocham tak mnie rani. - nic nie odpowiedziałam. Wiem, że gdybym zaczęła dawać jej moje rady cierpiałaby jeszcze bardziej. Po około godzinie ciszę przerwało pukanie. Violetta zasnęła. Dlatego podeszłam do drzwi i je otworzyłam.

Federico
Gdy drzwi od pokoju Violetty się otworzyły ujrzałem przepiękną blondynkę. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Na ziemię przywróciła mnie ona, pstrykając mi palcami przed oczami.
- Jestem Federico. Dla przyjaciół Fede. - przedstawiłem się.
- Ludmiła. Dla przyjaciół Ludmi bądź Lu.
- Śliczne imię dla ślicznej dziewczyny. - powiedziałem, a ona się zarumieniła.
- Dziękuję. To ty jesteś przyjacielem Violi, który miał przyjść. - pokiwałem na potwierdzenie głową. - Trochę się spóźniłeś, o Viola śpi jak zabita.
- Możemy pogadać? We trójkę. - przerwał nam Leon. Niechętnie się zgodziliśmy.
- Czego chcesz? - zapytała groźnie Ludmiła gdy weszliśmy do jego pokoju.
- Jesteście moimi przyjaciółmi i chcę z wami o czymś pogadać. - matko jak ten człowiek mnie wkurza.
- Verdas... Do rzeczy. - powiedzieliśmy na raz z Lu.
- A więc... PodobamisięVioletta. - powiedział szybko, ale wydaje mi się, że zrozumiałem.
- Powtórz, ale wolno i wyraźnie. - pouczyła go.
- Podoba mi się Violetta, a właściwie to się w niej zakochałem.
- No nareszcie przyznałeś!!! Brawo stary za odwagę!!! - krzyknąłem szczęśliwy.
- I co masz zamiar z tym zrobić? - zapytała dziewczyna.
- Ukrywać. Przeżyć. Spróbować zapomnieć.
- Powiem Ci tylko jedno Verdas. O miłości nie zapomnisz. Próbując zapomnieć będziesz tylko się krzywdził.
- Panie psychologu Pasquarelli wiem. Tylko ja jej się nie podobam.
- Skąd wiesz? - zapytała blondynka.
- Gdy kiedyś rozmawialiśmy (...) powiedziała. - gdy Verdas skończył opowiastkę posmutniał.
- My już pójdziemy. A ty przemyśl sobie swoje dzisiejsze zachowanie. - powiedziała Ludmiła i wywlekła mnie z domu naszego przyjaciela. Postanowiłem ją odprowadzić. Gdy byliśmy pod drzwiami jej domu powiedziała coś czego bym się nie spodziewał.
- To czemu powiedziała mu, że jej się nie podoba!!!???
- Ona jest młodsza o dwa lata! Leon też jej nic nie chce powiedzieć!
- Bo jak zauważyłaś ona jest młodsza! A poza tym wiesz co mu się kiedyś przytrafiło i nie chce jej zranić ani nic. Sam go nie rozumiem po co robi takie problemy.
- A ty byś nie zrobił? Powiedziałbyś gdyby spodobała Ci się młodsza? - czy ona mnie prowokuje?
- Tak.
- Naprawdę? - zapytała zdziwiona.
- Tak i proszę masz dowód. - powiedziałem i ją pocałowałem...

No i hejooo. Prezentuję wam rozdział dodany w szkole przed polskim. Mieliśmy się dowiedzieć czy Pan Verdas zwolni Violę, ale gówno. Pisząc to oglądam wrestling więc za dużo się nie zastanawiam nad tym co piszę. I to głównie dlatego jest Fedemiła. Ale się cieszę, że tak wyszło, bo bardzo lubię tę parę. W komentarzach piszcie, którą parę lubicie najbardziej. Na nie zanudzam tylko piszę dalej. Jakby co to ja piszę na zapas, bo w tygodniu mogę nie mieć na to czasu, a chcę dodawać bardzo często, bo Milena (moja "siostra") mnie męczy, że hce dalej.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 7:Mam Cię zwolnić?

Kayla kilka godzin później
Wszyscy siedzimy gadamy i się śmiejemy. Znaczy prawie wszyscy, bo Naty siedzi jakaś naburmuszona. Ciekawe czemu. Pewnie ktoś zaraz wpadnie na jakiś błyskotliwy plan i Viola i Naty zostaną same.
- Chłopaki idziemy po coś do jedzenia? - zapytały Elena i Fran.
- No można w sumie iść. - stwierdził Maxi.
- Ja też pójdę. - powiedziałam z entuzjazmem.
- Ok to Viola i Naty zostają. - zarządziła moja siostra. Widać było, że Natalia nie była z tego powodu szczęśliwa. Nikt na to nie zważał. Ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu.

Naty
Nie lubię Violetty. Czemu? Po prostu mnie wkurza. Myśli, że ja jestem taka tempa jak wszyscy i uwierzyłam w bajeczkę o pożarze. Nie przemyślała tylko jednego faktu. W żadnych jakoś nie podawali o pożarach.
- Czemu mnie tak nie lubisz? Nic Ci przecież nie zrobiłam. - zapytała.
- Bo nas wszystkich okłamałaś. - powiedziałam oschle włączając telewizję.
- Niby w czym? - ona naprawdę jest tępa skoro myślała, że się nie domyślę.
 - Nie udawaj idiotki.
- Nie udaję. Naprawdę nie wiem.
- A niby kto opowiedział wszystkim bajeczkę o pożarze. - powiedziałam zostawiając kanał z wiadomościami.
- Skoro tak myślisz to spójrz na telewizję. - powiedziała już prawie płacząc.
Dziennikarka: "Jesteśmy na miejscu katastrofy sprzed kilku dni. Dom ostał doszczętnie spalony. Wiemy, że przeżyła jedna osoba lecz nie udało nam się jej znaleźć. W pożarze zginęli: German, Maria Castillo oraz starsze z rodzeństwa Lucas Castillo. Udało się ocalić jedno zdjęcie dzięki któremu udało nam ustalić kim jest osoba, która przeżyła. Jest to Violetta Castillo lat 17 (w rogu zdjęcie). Mówiła Esmeralda Santiago z miejsca katastrofy."
- Jeju. Violetta przepraszam.
- Nie. Spokojnie jak do tej pory nie było dowodu na to wszystko. - powiedziała i do końca się popłakała.

Leon 2 godziny później
Mam nadzieję, że dziewczyny się pogodziły. Ja jestem już w domu. Fran powiedziała, że odprowadzi Violettę do domu. Obecnie robię kolację. Postanowiłem zrobić naleśniki. Nagle usłyszałem otwierające się drzwi.
- Leon?!!!!! - usłyszałem wrzaski Francesci.
- W kuchni!! - od krzyczałem.
- Ja Cię kiedyś skrzywdzę. - powiedziała trochę wkurzona Violetta.
- Za co? - zapytałem głupio.
- Wiesz, że moim obowiązkiem jest gotowanie.
- Fran prośba.
- Zamieniam się w słuch.
- Weź mnie ją z tond zabierz bo nie wyczymie.
- To ja zaraz nie wyczymie więc wynocha mi z kuchni. - powiedziała już bardziej wściekła Violetta.
- Wiecie ja będę się zbierać. Do poniedziałku. - ta to na serio wie kiedy uciec.
- Cześć! - krzyknęliśmy gdy zamykała drzwi.
- Daj mi chociaż dokończyć naleśniki. - powiedziałem.
- Nie ma mowy Verdas. Wynocha z kuchni. - ale się wkurzyła
- Mam Cię zwolnić? - zapytałem poirytowany.
- Nie odważysz się. - powiedziała wystraszona, a oczy się jej zeszkliły.
- Jesteś tego taka pewna?

Ah ja. I co ciekawi czy Leoś zwolni Violę. Szczerze to ja też. Ale ja zaraz będę wiedzieć. Bo idę pisać kolejny. Nie przedłużam, a wy...
Na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 6: Co się ze mną dzieje?

Leon
- Chcesz wiedzieć wszystko?
- Tak.
- Całą prawdę?
- Tak Leon.
- Dowiesz się kiedy indziej. Bo Violetta może wszystko usłyszeć.
- Ale ona śpi.
- No właśnie śpi. Ale może się obudzić.
- Dobra to widzimy się kiedy indziej i wszystko mi wyśpiewasz.
- Tak. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia Leon. - powiedziała, przytuliła mnie i poszła. Poszedłem do pokoju. Wziąłem z szafy ubrania i poszedłem do łazienki. Wykonałem wieczorne czynności i poszedłem spać.

Violetta
Obudziłam się o 12. Mam nadzieję, że Leon jeszcze śpi. Szybko wstałam, wzięłam jakieś ciuchy i poszłam szybko do łazienki i trochę się ogarnęłam. Gdy wyszłam z pokoju skierowałam się do kuchni.
- O już wstałaś Violetto? - zatrzymał mnie głos Leona. Siedział on na kanapie w salonie. Jadł śniadanie i oglądał TV.
- Przepraszam. - powiedziałam smutna.
- Za co?
- Jak za co?
- Normalnie. - zaśmiał się.
- Przecież zaspałam.
- I co? Rozumiem Cię, że spałaś dłużej. Wczorajszy dzień był... dziwny.
- Tak trochę.
- A właśnie! Przemyślałaś to o czym wczoraj rozmawialiśmy. - pokiwałam twierdząco głową. - I jak? - zapytał z nadzieją.
- Ja naprawdę nie rozumiem po co Ci taka przyjaciółka jak ja. - powiedziałam smutna.
- Chodź i siadaj. - powiedział, a ja usiadłam obok niego na kanapie. Objął mnie ramieniem i zrobiło mi się na sercu cieplej. Co się ze mną dzieje? - Jesteś cudowną dziewczyną i bardzo Cię lubię. Czemu mieli byśmy się nie zaprzyjaźnić?
- Bo by jesteś starszy i...  - przerwał mi.
- No i co. Nie mogę mieć młodszej przyjaciółki jak chcę?
- No możesz, ale...
- Przecież nie ma tu żadnego "ale". No chyba, że ty mnie nie lubisz. - posmutniał. Nie lubię gdy jesteś smutny. ~ pomyślałam.
- Lubię. Po prostu nie uważam się z kogoś potrzebnego i żałuję, że nie było mnie wtedy w domu, bo gdybym tam nikomu nie sprawiała problemów. - mówiłam prawie płacząc.
- Głupia jesteś?! Nigdy tak nie mów! Nikomu nie sprawiasz problemów! - nawrzeszczał na mnie jak na małe dziecko.
- A niby kto mnie potrzebuje?!! - matko znamy się nie całe 3 dni i już się kłócimy.
- Ja. - zamurowało mnie. - No tak. Wiem, że w razie potrzeby mogę Ci się wygadać i mimo że znamy się nie całe 3 dni zawsze mnie wysłuchasz. - sprostował. - To jak? Zostaniemy przyjaciółmi?
- Tak. - powiedziałam. On przytulił mnie bardzo mocno.
- A teraz idź ubrać buty i idziemy.
- Gdzie?
- Musisz poznać moich, a nie długo i Twoich przyjaciół. - uśmiechną się. Nie będę się z nim kłócić. Poszłam ubrać buty i po chwili siedzieliśmy już w samochodzie.

Kayla
Siedzimy sobie prawie wszyscy u nas w domu. Mówię prawię, bo brakuje Leona. Nagle rozległ się dzwonek.
- Ja otworzę. - powiedziała moja siostra i po chwili znikła aby znów się pojawić. Pojawiła się w towarzystwie Leona i jakiejś dziewczyny. On nie. ~ pomyślałam.
- Siemka. - przywitał się. - To jest Violetta. - przedstawił ją.
- Jestem Elena.
- Andres.
- Diego.
- Maxi.
- Natalia. - oho Naty jej nie lubi.
- Marco.
- My się znamy. - powiedział Fede i uśmiechną się do niej.
- Jestem Fran, a to moja siostra Kayla. - uśmiechnęłam się lekko i spuściłam wzrok. - Spokojnie ona jest nieśmiała.
- To ty jesteś dziewczyną Leona? - zapytał Diego.
- Nie. Nie jestem. - powiedziała zirytowana. Widać, że gdy to powiedziała Leon posmutniał.
- Nigdy Cię nie widziałam. Na którym roku jesteś? - zapytała zaciekawiona Elena
- Ja... - zaczęła zaniepokojona Violetta, ale Leon jej przerwał.
- Violetta nie chodzi na studia, bo ma 17 lat. - powiedział i na zapas zgromił wszystkich poza mną wzrokiem.
- A gdzie mieszkasz? - zapytała moja siostra. Violetta spojrzała na Leona błagalnym wzrokiem. On tylko się do niej uśmiechną.
- U mnie. - spojrzeliśmy na niego pytająco. - Straciła dom i rodzinę w pożarze. - sprostował, a jej w oczach zebrały się łzy. Nie mogłam na to patrzeć. Wstałam, podeszłam do niej i ją przytuliłam. Czułam na sobie wzrok wszystkich.
- Będzie dobrze. Leon to dobry chłopak i na pewno się tobą zajmie. - wyszeptałam jej do ucha, a ona jeszcze mocniej mnie przytuliła.


Aaaaa! Nareszcie skończyłam. Jest 11.01.2015 godzina 00:10 a ja się męczę nad czymś co zobaczycie dopiero 12. Jak widzicie weszła perspektywa nowej postaci. Jeżeli ktoś nie wie kto to, to zapraszam do rozdziału Bohaterowie. Zrobiłabym zakładkę, ale nie umiem bom sierota. Dobra nie zanudzam.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

Rozdział 5: Niech Ci będzie. Ale chcę mieć komplet informacji, a mam tylko połowę.

Violetta
... Nagle ja opamiętałam się i odwróciłam się od niego. Łzy leciały mi swobodnie z oczu.
- Przepraszam. Nie powinienem. - powiedział, a ja wybiegłam z pokoju. - Violetto! Nie rób nic głupiego! Proszę! - krzyczał, ale ja miałam to głęboko gdzieś. Ubrałam buty i chciałam wyjść na dwór, ale poczułam, że ktoś przyciąga mnie do siebie i mocno przytula. - Przepraszam. Naprawdę przepraszam Violetto. - szeptał w moje kasztanowe włosy. Staliśmy tak dobre pół godziny. Ja powoli się uspokajałam. Spojrzałam na zegarek w przedpokoju. Wskazywał on godzinę 21. Nagle Leon puścił mnie i się do mnie uśmiechną co oczywiście odwzajemniłam. - Wiesz, że chciałbym się z Tobą zaprzyjaźnić Violetto?
- Ale po co? Przecież jestem Twoją pracownicą i ogólnie sama potrafię nazwać się dzieckiem, a ty jesteś dorosły.
- Po pierwsze ja nie uważam Cię za moją pracownice, a po drugie nie jesteś dzieckiem. Uwierz, że większość dorosłych wolałoby poprosić o pomoc rodzinę, a dopiero później znaleźć jakąś pracę. Ty postąpiłaś jak dorosła.
- Tsa...
- Dobra. Przemyśl to i idź spać. - oho. Tryb nadopiekuńczy dorosły się włącza. ~ pomyślałam.
- Co tryb nadopiekuńczy włączony? - zapytałam przez śmiech.
- Ja się o Ciebie Violetto martwię. Powinnaś odespać ostatnie wydarzenia. - jak on nie przestanie mówić do mnie na Violetto to go skrzywdzę.
- Po pierwsze skończ mówić do mnie Violetto, bo to jak dla mnie zbyt oficjalnie. A po drugie NIE ROZKAZUJ MI CO MAM ROBIĆ!!! SAM UMIEM SIĘ SOBĄ ZAJĄĆ!! TY I TWOJE RADY NIE JESTEŚCIE MI DO TEGO POTRZEBNI!!! - wykrzyczałam mu w twarz. Był zdezorientowany. Pobiegłam do pokoju i zamknęłam się na klucz. Położyłam się na łóżko. Przytuliłam się do jednej z dwóch rzeczy jakie mi pozostały, a mianowicie do małego misia, którego dostałam od Ludmiły na 11 urodziny. Pamiętam, że ona miała takiego samego tylko z różowym sercem w łapkach. - Ludmiła nawet nie wiesz jak mi Ciebie brakuje. - wyszeptałam. po około 1,5 godzinie płaczu.
- Cześć Violu. - nagle usłyszałam znajomy głos. To głos należący do Ferro. Podniosłam się i obróciłam w stronę drzwi.
- Lu to ty? - zapytałam nie dowierzając.
- A kto? Duch święty? - po tych słowach podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
- Tęskniłam.
- Ja też. - weszłyśmy do pokoju i usiadłyśmy na łóżku. - I jak Leon. - zapytała z uśmiechem, który mówi tylko jedno.
- Nic między nami nie ma. - przygasiłam jej zapał.
- To co ty u niego robisz? - uuu....
- Jatupracuję. - powiedziałam przykasłując.
- Vilu. Jaśniej, bo z niego to wyciągnę.
- Ja... Tu... Pracuję Lu.
- Że co?! Go chyba pokręciło?! Ja mu zaraz nagadam!
- Nie Lu! Ta praca ratuje mi życie!
- Ale jak to? - spytała zdziwiona.
- Moi rodzice zginęli w pożarze. - O powiedziałam jej całą historię. Była bardzo zdziwiona. - A tak w ogóle jak tu weszła?  Wydawała mi się, że miałam drzwi zamknięte na klucz.
- Leon powiedział mi, że tu jesteś gdy tylko mnie wpuścił.
- Ale to nie wyjaśnia sprawy drzwi.
- To jego dom więc do wszystkich drzwi ma zapasowe klucze. Mówił mi też co się dzisiaj stało. Chcesz może o tym pogadać?
- Nie.
- Ale wiesz, że musisz go przeprosić.
- Wiem. Tylko boję się, że gdy mnie zobaczy to od razu mnie zwolni. - powiedziałam przygnębienia.
- On taki nie jest. Bardzo się o Ciebie martwi. - powiedziała. Wyszłam bez słowa. Mimo to wiem, że blondynka zrozumiała o co chodzi.

Leon
Leżę na łóżku wpatrzony w sufit. Nie wiem co mam myśleć o dzisiejszym dniu. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Lu jeżeli to ty to nie chcę z nikim gadać. - powiedziałem przygnębiony.
- Nawet ze mną?  - usłyszałem głos Violetty wchodzącej do pokoju. Nic nie odpowiedziałem. Ona zamknęła drzwi i usiadła na brzegu łóżka. Zapanowała niezręczna cisza, którą przerwała szatynka. - Przepraszam. Nie powinnam tak zareagować. Rozumiem, że się o mnie martwisz, ale nie musisz traktować mnie jak pięciolatkę.
- Nie to ja przepraszam.
 - Ty nie masz za co. To ja zachowała się jak  dziecko. - nie wiedziałem co powiedzieć więc postanowiłem milczeć. - Nic mi nie odpowiesz? - zapytała smutna.  Dalej nie wiedziałem co powiedzieć więc dalej milczałem. - Rozumiem jutro mnie tu nie będzie. - powiedziała przez łzy i wyszła. Teraz musiałem coś zrobić. Zerwał em się z łóżka i pobiegłem do jej pokoju. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem zapłakaną Violettę wtuloną w Ludmiłę. Popatrzyłem na blondynkę. Ona lekko kiwnęła lekko głową, pocałowała Violettę w czubek głowy, spojrzała na mnie srogo i wyszła. Postanowiłem nic nie mówić. Usiadłem na łóżku, a Violetta od razu mnie przytuliła.
- Ludmiła i co ja mam teraz zrobić? Gdzie mam iść? - mówiła przez łzy.
-Nigdzie. Zostaniesz tu ze mną. - powiedziałem spokojnie. Gdy zorientowała się, że to ja powiedziałem tak się wystraszyła, że spadła z łóżka. Pomogłem jej z powrotem usiąść na łóżko.
- Nie chcę tu zostać, bo widzę, że jestem problemem. - czy to prze zemnie czuje się jak problem?
- Nie jesteś problemem. A jeżeli z mojej winy się tak poczułaś to jestem kompletnym idiotą. - oho zaśmiała się to dobry znak.
- Może nie idiotą, ale... No nie wiem jak to nazwać. - uśmiechnęła się szczerze. Chyba mi wybaczyła.
- To jak. Zostajesz? - zapytałem z nadzieją.
- Jeśli chcesz?
- Pewnie, że chcę. - powiedziałem, a ona mocno mnie przytuliła.
- Dziękuje. - wyszeptała.
- Ale za co? - zapytałem zdezorientowany.
- Za to, że jesteś. Za to, że dzięki tobie mam gdzie mieszkać.
- Nie dziękuj.
- Ale mam do Ciebie pytanie.
- Jakie? - o co jej chodzi?
- Co nagadałeś Ludmile, że pomyślała, że między nami coś jest?
- Że co?! Nic jej nie mówiłem! Co ona znowu wymyśliła?!
- Nieeeee wieemmm. -powiedziała ziewając.
- Oho. Ktoś zmęczony?
- Tak. - powiedziała i położyła głowę na moje kolana. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem. - No co? Nie chcę być sama. - dodała. Ja wstałem i położyłem się obok niej. Ona w odpowiedzi mocno się we mnie wtuliła. Minęło z jakieś pół godziny, a Violetta spała jak zabita. Powoli wygramoliłem się z jej objęć i zszedłem na dół do Ludmiły.
- I wy próbujecie mi wmówić, że nie jesteście razem? Przed najlepszą przyjaciółką nie ukryjecie prawdy.
- Lu o cholerę Ci chodzi?
- O to, że nie chcecie nikomu powiedzieć prawdy!
- Nie krzycz, bo Violetta śpi. I mówimy prawdę.
- Niech Ci będzie. Ale chcę mieć komplet informacji, a mam tylko połowę. Więc mów wszystko.
- Ok no więc....


Tap tararam! Napisałam i jest chyba troszkę dłuższy. Mam nadzieję, że fajny. Czy mam coś do powiedzenia. Chyba nie. To do następnego.
A na razie... Komentujcie ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.

Bohaterowie

 
Violetta Castillo - śliczna siedamnastolatka, która straciła dom i rodzinę w pożarze. Uważa, że jej życie nie może być gorsze. Mówi, że byłaby szczęśliwa gdyby podczas pożaru była w domu. Pewnego dnia pozna chłopaka, w którym zakocha się od pierwszego wejrzenia. Nie ma pojęcia, że ta miłość jest odwzajemniona. Czy kiedyś wyzna chłopakowi swoje uczucia?
 
Leon Verdas - dziewiętnastolatek z trudną przeszłością. Obecnie uczęszcza na studia muzyczne w raz ze swoimi przyjaciółmi. Pewnego dnia poznaje dziewczynie, w której bez opamiętania się zakochuje. Na początku wiedzą o tym tylko jego przyjaciel Federico i przyjaciółka Ludmiła. Czy Leon zdocędzie się na odwagę i zaprosi dziewczynę na kolację czy coś?
 
Federico Pasquarelli - dziewiętnastoletni student muzyki. Jest najleszym przyjacielem Leona. Będzie doradzał Leonowi co ma zrobić w stosunku do Violi i namawiać żeby gdzieś ją wyciągną. Nie ma dziewczny, bo jak to uznał nie znalazł tj jedynej. Czy Fede w końcu znajdzie miłość swojego życia?
 
Ludmiła Ferro - ma osiemnaście lat, ale jest rozsądniejsza niż większość dorosłych. Jest najlepszą przyjaciółką Leona i Violetty. Gdy pozna Federico za wszelką cenę będą próbować połączyć swoich znajomych. Ludmiła od 2 lat szuka miłości i po poznaniu Fede uzna, że ją znalazła. 
Czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę i wyzna miłość do Fede, czy może będzie ukrywać ją przed wszystkimi?
 
 Francesca Cauviglia - zwariowana dziewietnastolatka. Przyjaźni się z Leonem, Federiciem, Maxim, Andresem, Marco, Eleną, Kaylą i Natalią. Razem tworzą idealną paczkę. Do tej paczuchy należy też Diego, ale w nim Fran po tajemnie się podkochuje. Czy Fran będzie kiedyś szczęśliwa ze swoją miłością u boku?
 
 Diego Hernandez - dziewiętnastoletni student muzyki. Do paczki dołączył w wieku 15 lat gdy przeprowadził się do Hiszpanii. Jest zwariowany podobnie do Fran, która mu się podoba.
 
Maxi Ponte - inteligentny dziewiętnastolatek, który w towarzystwie swoich przyjaciół dostaje świra. Kocha muzykę, a zwłaszcza rap. Ciągle chodzi w czapce. Bardzo podoba mu się Natalia, jego przyjaciółka.
 
 Naty Vidal - bardzo uzdolniona dziewiętnastolatka. Podobnie jak jej przyjaciele uczęszcza na studia muzyczne. Jako jedyna z paczki na początku nie polubi Violetty, ale później się do niej przekona i właśnie Viola jako jedyna będzie wiedziała, że podoba jej się Maxi
Elena Vidal - młodsza siostra Naty. Zanim Violetta dołączy do paczki będzie ona w niej najmłodsza, bo ma tylko 18 lat. Tylko jej siostra wie, że podoba jej się Andres.
 
 Andres Calixto - trochę infantylny dwudziestolatek. Kocha muzykę, ale... No właśnie ale. Nie do końca zajmuje się muzyką. Zajmuje się bardziej scenagrafią na przedstawienia. Jest niby najstarszym członkiem paczki i bardzo podoba mu się Elena.
Marco Tavelli - dziewiętnastoletni muzyk pochodzący z Angli. Na początku reszta paczki go nie lubiła i nie chciała żeby do nich dołączył. Wstawiły się za nim Fran i Kayla. Od samego początku podoba mu się Kayla, a wie o tym tylko jej siostra Fran.
 
Kayla Cauviglia - dziewiętnastoletnia siostra Francesci. Mimo że to siostry nie są nawet trochę podobne. Kayla jest uważana za najładniejszą dziewczynę na uczelni. Mimo to jest bardzo nieśmiała i nie lubi poznawać nowych ludzi dlatego zawsze trzyma się swojej paczki. Nikt poza Fran nie wie, że podoba jej się Marco.


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiCwEJknFsQI7VKLfEsayFx1C9o64d18uznDtd_YHl2fyzP3mTz-4pxm71g3TSyXrQ2hzKLEpgN4tz_NVW1NI1AC3T-K-3-n3KbVRRfYWk_aurJRlGuJ-rXhHRwwlyf0MvlJTc5qnjmpjFj/s1600/9bbbf6662aca96025adf99aeded1b930.jpeg 
Lucas Castillo aka Sergio Torres - brat Violetty, który "zginą" w pożarze. Gdy dowiedział się, że wszyscy mają go za martwego, a Viola żyje postanawia zmienić imię i nazwisko i zaprzyjaźnić się z nią i resztą paczki.Robi wszystko wbrew sobie, ponieważ on jest dobrym i prawdomównym chłopakiem. Ma nadzieję, że kiedyś zdobędzie się na odwagę i wyzna przyjaciołom i siostrze prawdę.