niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozdział 2 "Król Nerdów": Wzywamy wszystkie nerdy!


Szantaż na początek żeby każdy widział :D
Rozdział 3 "Król Nerdów" --> 3 Komentarze!
Wierzę, że wam się uda ziomeczki!

Curtis
- To co Robert. Gotowy?
- Zawsze.
- To zaczynamy. Wzywamy wszystkie nerdy! - zawołałem. Chwilę odczekaliśmy, aż nasze kochane nerdy przyjdą do sali tronowej i ustawią się w 2 grupach.
- To jest sala tronowa.
- Tu będziecie przychodzić żeby wystawić kogoś do dogrywki oraz już na koniec zostanie tu koronowany Król Nerdów.
- Kto więc staje do wojny.
- My wystawiamy Brodueya. - powiedziała Cami.
- A my Maxiego. - oznajmiła Fran.
- Wystąpcie. - oznajmiłem.
- Zmierzycie się w zadaniu, w którym wykażecie się...
- Wiedzą o grach.
- Macie 24 godziny żeby się przygotować. - dodał Robert i wszyscy się rozeszli...

Francesca
Musimy przygotować Maxiego do pojedynku. Źle zrobiliśmy, że nie wystawiliśmy Fede albo Violetty. Teraz musimy przygotować literata i historyka do zadania z gier. Weszliśmy do pokoju wojennego i wyłożyliśmy się na kanapach. Tylko Violetta usiadła przy komputerze i zaczęła czegoś szukać.
- Dobra Maxi. Obstawiam, że skoro żeś nerd to, to i owo o grach wiesz. - powiedział Fede.
- Coś tam wiem. Ale takie czyste podstawy.
- To trochę nam to zajmie. Od jakiej gry zaczynamy? - zapytała się nas Naty.
- Ja proponuję World Of Worldcraft. To właściwie gra, którą najłatwiej ogarnąć. Później... Jakieś klasyki. Przygotuję to co najważniejsze. - oznajmiła Violetta.
- Ile Ci to zajmie? - zapytałam.
- Do 5 godzin.
- O jednej grze? - zapytał Fede z przerażeniem.
- O wszystkich.
- To świetnie! Pomóc Ci? - zapytałam.
- Nie. Idźcie po robić coś kreatywnego. Ja się tym zajmę. Przyjdźcie za jakieś 5 godzin. - powiedziała trochę nieobecnie. bez słowa wszyscy poszliśmy do salonu gdzie zastaliśmy złotych. Nie było z nimi Brodueya.
- Gdzie macie Brodueya? - zapytała Naty.
- Przygotowuje się. - powiedziała Ludmiła.
- Powiedział nam, że na razie nie potrzebuje naszej pomocy i możemy iść odpocząć. - wytłumaczył Leon. - A gdzie macie Violettę?
- Przygotowuje mi materiały. - odpowiedział Maxi.
- Jest niezwykła! - krzyknął Fede.
- Zgada się! Powiedziała, że przygotuje wszystko Maxi'emu w 5 godzin! - zgodziłam się z nim.
- Serio?! - zdziwił się Diego.
- No. Mi też się nie chce w to wierzyć. - powiedziała Natka.
- To... Co robimy? - zapytał Cami.
- Ja idę pozwiedzać. Kto idzie? - zaproponowała Ludmiła.
- Ja. - powiedzieli na raz Diego, Fede, Maxi, Cami i Naty.
- Idziesz Fran? - dopytywał Diego.
- Ok. A ty Leon?
- Zostanę... - odpowiedział.

Diego.
Łazimy po Nerdvanie i gadamy. Trochę się dziwimy, bo nigdzie nie spotkaliśmy ani Curtisa, ani Roberta, ani Andresa.
- Czy wam też to się wydaje podejrzane? - zaczął Maxi.
- Ale co? - zapytała Cami.
- Chodzimy tu już dobre 2 godziny i nigdzie nie spotkaliśmy ani Curtisa, ani Andresa, ani Roberta. - wytłumaczył.
- No. To trochę dziwne. - potwierdziła Lu.
- Ciekawe gdzie oni sobie łażą. - zastanawiał się Fede.
- Może spacerują po ogrodzie. - gdybała Naty.
- A może Curtis i Robert dali Andresowi dostęp do jakiego pokoju gier, a sami zamknęli się w komórce pod schodami, niczym Harry Potter i wymyślają jakieś zadania dla nas. - zaśmiała się Fran czym my jej zawtórowaliśmy. W końcu czuję się dobrze w towarzystwie ludzi. Jednak to prawda, że nerd będzie się dobrze dogadywał tylko z drugim nerdem.
- Nigdy nie sądziłam, że gdziekolwiek będę się tak dobrze czuła... - zaczęła rozmyślać Camila.
- Ja też. - odpowiedzieliśmy wszyscy po czym razem wybuchliśmy śmiechem.
Kilka godzin później
Postanowiliśmy wrócić już do Brodueya, bo purpurowi musieli wracać do Violetty. Gdy weszliśmy do pokoju Broduey siedział przy kompie i czytał.
- Dużo już umiesz? - zapytał Leon.
- Czy ja wiem czy dużo. Zawsze mógłbym umieć więcej. - odpowiedział zamyślony.
- A o jakiej grze czytasz? - dopytywała się Cami.
- Mario. Taki klasyk, że jestem prawie pewien, że będzie o nim jakieś pytanie. - zapewnił.
- Może jakoś Ci pomóc? - zapytałem.
- Nie wiem. W sumie nie trzeba. - odpowiedział pewny siebie.
- Zapisz mi jakie gry już przestudiowałeś, a ja przygotuję Ci jakieś pytania. - zaproponowała Lu...

Narrator
I tak minął 1 dzień naszych nerdów w Nerdvanie. Prawie wszyscy dobrze się poznali i zaprzyjaźnili. Na uboczu trzyma się Violetta i Broduey. Viola nie chce się zaprzyjaźnić, ponieważ się boi. Nie chce aby kolejni ludzie ją odrzucili i woli sama pracować. Za to Broduey... On... Dla niego liczy się... A no właśnie. Jedni powiedzieliby, że wygrana, inni, że wiedza... I można by wymieniać godzinami. Pierwsze zadanie wydaje się dosyć łatwe, ale... Nie jednemu za pewne sprawi dużo problemu...
Kto wygra pojedynek? Kto stanie z Andresem do dogrywki? Kto zostanie, a kto przegra tracąc jednocześnie szanse na wygraną 100000$ dolarów, tytuł Króla Nerdów i możliwość objęcia tronu gier?

Siema z rana ziomeczki.
Rozdział kompletnie spieprzyłam.
Przepraszam. 
Jak go pisałam było już późno i mój mózg się wyłączył.
Ale dobra.
Nikt nie może spotkać Curtisa, ani Roberta, ani Andresa.
Ciekawe gdzie oni się szlajają...
Tego to nie wiem nawet ja.
Nie wymyśliłam, bo na razie ta informacja jest zbędna.
W końcu na mówiłam moją kochaną Śster żeby przeczytała.
I wiecie co...?
Podoba jej się!
Miałam dzisiaj pisać sobie rozdział 6, ale nie...
Bo Milena chce dalej!
I tak się złożyło, że napisałam wczoraj 6 i kawałek 7.
Dobra...
Ja nie przedłużam bo zaczynam gadać o głupotach...
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie!
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!
P.S. Jesteście ciekawi z kąt wzięłam pożegnanie?

sobota, 18 kwietnia 2015

JEJ!!!!

Tego bym się nie spodziewała!
Nigdy nie myślałam, że mojego bloga będzie czytać chociaż 100 osób, a tu jeb!
Dzisiaj stuknęło mi 8000 wyświetleń!
Niestety jeszcze nie dokończyłam OS.
Ale możecie poczytać moje OS na bloga, który jest podany.
Nie wiem kiedy skończę tego tu...
Wiecie...
Szkoła...
Ale niedługo wakacje i wtedy będzie lepiej!
Ale teraz na temat.
Dziękuję wam.
Jesteście mega wytrwali, że czytacie te głupoty, które piszę.
Cieszę się, że tu jesteście.
Że mnie wspieracie...
Że czytacie.
Kocham was wszystkich razem i każdego z osobna. 
Dziękuję, ze każdy komentarz.
Nawet ten najkrótszy mnie motywuje.
Co tu dużo mówić.
DZIĘKUJĘ.
Asia :*
P.S. DO JUTRA ZIOMECZKI!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 1 "Król Nerdów": Witam drogie nerdy!

Rozdział dedykuję Blair!
Dzięki, że jesteś i zawsze mnie wspierasz!
Kocham <3
I jeszcze taki maluteńki szantażyk!
Rozdział 2 "Król Nerdów" --> 3 Komentarze!
Wierzę w was!

Robert
- Curtis! Patrz! Już są! - zawołałem gdy w naszą stronę zaczęli iść nowi uczestnicy.
- Witam drogie nerdy! - zaczął mój przyjaciel. - Witamy was w Nerdvanie!
- Jak wiecie to będzie wasz dom przez najbliższy okres!
- Macie się tu dobrze czuć! Sami wyposażyliśmy ten dom, żeby każdy nerd dobrze się tu czuł.
- Ale za nim otworzą się dla was wrota Nerdvany podzielimy was na 2 drużyny.
- Tytanów Rigela i Atak Dotyku Midasa.
- Przejdźcie z nami na dziedziniec! - powiedziałem i zaczęliśmy prowadzić nerdy na dziedziniec Nerdvany.

Violetta
Ustawiliśmy się w szeregu przed Curtisem i Robertem. Zobaczyliśmy stół z pelerynami. 5 było purpurowych i 5 złotych. Tylko czemu 10 skoro nas jest 11?
- Dobrze! Teraz my wybierzemy 1 osobę do zespołu purpurowych i 1 osobę do zespołu złotych! - zaczął Robert.
- Do złotych dołączy Cami!
- A do purpurowych Fran! - dziewczyny wystąpiły przed szereg. - Podejdźcie do stołu. i załóżcie peleryny. - zrobiły to.
- Teraz weźcie po jednej i stańcie za resztą! - wykonały polecenie. - Wszyscy mają zamknąć oczy, a dziewczyny wybiorą jeszcze po 4 osoby do swojej drużyny. - wszyscy zamknęliśmy oczy i zaczęło się czekanie.
Kilka minut później
- Możecie otworzyć oczy. - oznajmił Curtis. Zrobiliśmy to. Dziewczyny stały już przed Nerdvaną za namalowanymi godłami zespołów. - Zobaczcie jaki kolor peleryny macie i przejdźcie albo do Cami, albo do Fran. - ja miałam purpurową.
- A więc Purpurowi to będą Tytani Rigela, a złoci Atak Dotyku Midasa.
- A co ze mną?! Nie mam żadnej peleryny! - przypomniał się brunet, który jako jedyny został w miejscu gdzie przed chwilą staliśmy ustawieni w szeregu.
- Drużyny wystawią po 1 osobie do wojny! - oznajmił znów Robert.
- Osoba, która ją wygra będzie bezpieczna! Lecz przegrany zmierzy się z Andresem  w dogrywce!
- Ale na razie wszyscy idźcie do pokoi, a Andres zostaje z nami. - ruszyliśmy do środka. To miejsce było magiczne... Raj każdego nerda. Wystrój to jasny brąz, drewno, purpura i złoto, ale chodzi mi o wyposażenie... Pełno jakiś różnych zbroi, modeli robotów i takich tam.
- Kierujcie się do pokoi wojennych. Łatwo trafić. - usłyszeliśmy głos Curtisa i zaczęliśmy zmierzać do pokoi wojennych.

Leon
Gdy weszliśmy do sali poczuliśmy się jeszcze lepiej niż poprzednio. Było tu multum kalkulatorów, narzędzi, kabli, kilka komputerów, tablica i dołączonych do niej parę naście mazaków. Było jeszcze coś a la taki kącik wypoczynkowy. Wszyscy się na nim rozsiedliśmy.
- Dobra! - zaczęła Cami. - Trzeba się poznać. A więc ja jestem Cami najlepiej znam się na Pokemonach i moja rodzina nie chciała abym tu przyjeżdżała, bo tym sposobem i tak nic nie osiągnę.
- Jestem Diego i jestem specem od biologii. Rodzina ma mnie gdzieś i ich nie interere gdzie jestem i co robię.
- Jestem Ludmi specjalizuję się w grach.
- Broduey. Jestem pisarzem powieści fantastycznych.
- Leon. Specjalizuję się w literaturze. Mimo że na takiego nie wyglądam bardzo dobrze znam się na kulturze nerdów.
- Szczerze? - zaczęła Ludmiła. - Ja nie umiem wybrać kogo mamy stawić do wojny! Już was lubię...
- Ciekawe jak idzie purpurowym. - zastanawiał się Diego.
- No. Już po zadaniu musimy się z nimi lepiej zapoznać. - powiedziałem.
- Zgadzam się... Pamiętacie taką dziewczynę...? - zapytała Cami.
- Którą? - dopytał Broduey.
- Szatynkę. W okularach... Violettę! Trzymała się troszeczkę na uboczu... - powiedziała.
- Pewnie jest nieśmiała. Każdy nerd musi przez to przebrnąć. Ona widocznie nie napotkała na swojej drodze ludzi, którzy by jej pomogli. - stwierdziła Lu.
- Możecie mi wytłumaczyć czemu o niej gadamy? Powinniśmy ustalić kogo wystawić. Ja rozumiem, że gdyby była z nami w drużynie... Ale nie jest. Nie widzę powodu się nią przejmować. - stwierdził Broduey.
- Nie możesz tak mówić! - zbulwersował się Diego. - Ona za pewne boi się odrzucenia! Jest taka sama jak my! Nerdy powinny trzymać się razem i sobie pomagać...

Narrator
Nasze nerdy zaczęły swoją ciężką drogę do finału. W złotych wytworzył się problem, którym jest Broduey. W purpurowych wszyscy dogadują się świetnie. Znaczy wszyscy poza Violettą, która się tylko przedstawiła i nic więcej się nie udzielała. W drużynie purpurowych wszyscy chcą jej pomóc. Z resztą w złotych 4 nerdy chcą jej pomóc. Tylko czy im się to uda? Tego nie wie nikt. Jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterów? Kto stanie do wojny? Kto stanie do dogrywki? Kto zostanie, a kto odpadnie tracąc jednocześnie szanse na wygraną 100000$, tytuł Króla Nerdów i możliwość objęcia Tronu Gier? A kto wróci do domu?

Witam was w ten piękny niedzielny poranek.
Na samym początku chciałabym wam podziękować za tak entuzjastyczne przyjęcie tej historii.
Nie spodziewałam się, że w ogóle się wam spodoba.
Jest mi niezmiernie miło, że jej nie odrzuciliście, tak jak ma sis, i daliście jej szansę.
Jeżeli nie zrozumielibyście słów, które są w tekście, a ich nie przetłumaczyłam to śmiało piszcie w komentarzach, a ja wam odpowiem.
Z tego co pamiętam dużo tłumaczę w rozdziale 3.
Ale nie wybiegajmy w przyszłość.
Co do tego rozdziału to was zadziwię.
Podoba mi się.
Nawet bardzo.
Ale mam wrażenie, że to potrwa do puki nie będzie Leonetty.
Ale mam nawet pomysł jak ją wprowadzić, ale to moja słodka tajemnica :*
Dobra... Ja nie przedłużam.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ!

niedziela, 5 kwietnia 2015

Prolog "Król Nerdów"


 Taki maciupki szantażyk, bo wiem, że podołacie.
Rozdział 1 "Król Nerdów" --> 3 Komentarze!
Widzicie. Mówiłam, że malutki.
Miłej lekturki :)

Curtis
- I co Robert jadą już?
- Będą lada chwila.
- Mam nadzieję, że im się spodoba.
- Nie panikuj Curtis. Będą tu się czuli lepiej niż w domu. Przecież pamiętasz jak tamci się tu czuli.
- Masz rację... Będzie im tu dobrze.

Narrator
Do Nerdvany jechała właśnie 11 nerdów. Każdy był inny. Wśród nich siedział  Król Nerdów. Tylko kto miał nim być. Violett, Leon, Francesca, Diego, Camila, Broduey, Ludmiła, Federico, Natalia, Maxi czy Andres? Tytuł Króla Nerdów to jeszcze daleka przyszłość. Na razie czeka ich podział na drużyny, wykonywanie zadań i to co najważniejsze zaprzyjaźnienie się. W końcu nikt, nawet nerd, nie chce ani nie powinien być samotny. Tylko czy wszystkim to się uda. Po przyjeździe czeka ich życie, o którym nerdy marzą, ale czy wytrwają do końca? Czy spełnią cel dla jakiego tu przyjechali?

*Nerd - dla niektórych negatywne określenie osoby, która jest komputerowcem, naukowcem albo zna się na dużej ilości rzeczy. Słowo nie ma ścisłego polskiego odpowiednika. W dosłownym tłumaczeniu znaczy „spec”, jednakże po angielsku jest to rozumiane negatywnie, podczas gdy w języku polskim brzmi jednoznacznie pozytywnie. Dlatego w polskim tłumaczeniu filmu Revenge of the Nerds użyto słowa „frajer” (Zemsta frajerów), a w jednym z odcinków iCarly słowa „kujon”. W kreskówkach zwykle mówi się „mięczak”. Przeważnie używa się tego słowa w żargonie internetowym. Autentycznie istnieje program "Król Nerdów". Szuka się w nim 11 najlepszych nerdów w całych Stanach Zjednoczonych (i chyba Kanadzie, ale pewna nie jestem) próbując wyłonić osobę, która zasługuje na tytuł Króla Nerdów i możliwość objęcia The Throne Of Games ( Tron Gier).

Hejaaaa...
Podoba się?
Zdziwię was.
Mi bardzo. 
Ale was proszę o szczerą opinię, bo jeżeli wam się nie spodoba to opracuję kolejną historię albo wznowię starą.
Postanowiłam zrobić wam wytłumaczenie słowa nerd pod wodzą mojej siostry.
Mimo że tłumaczyłam jej milion razy co to znaczy to nie zapamiętała.
Mam nadzieję, że z wami będzie inaczej, i że takie info wam pomoże zrozumieć moje położenie w życiu i dlaczego Król Nerdów telewizyjny i ten co piszę ma dla mnie takie znaczenie.
A ma duże.
Dobra...
Ja nie przedłużam.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki.Cześć i na razie.
ElimelGamesPL

Weszołych Szwiąt!

Ja nie piszę wierszy,
Bo nie umiem.
Ja chcę wam za to
Serdeczne życzenia
W serdecznym dniu złożyć!
Nie wiem co sobie życzycie,
Ale niech to się spełni.
Tego wam życzę ja.
Aśka.
Bo co?
Bo mogę.
Bo was uwielbiam.
Bo jesteście dla mnie ważni.

Taki cuś sobie wymyśliłam.
Fajny?
Mi się nawet podoba.
Nie wymyślę o godzinie 7:03 lepszych życzeń.
Wiem, że nie są jakieś super, ale od serca.
Ja na razie nie przedłużam...
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
P.S. Później dodam Prolog "Króla Nerdów" :)

sobota, 4 kwietnia 2015

"Król Nerdów" Bohaterowie



 
Violetta Castillo - ma 20 lat i została zaproszona do wzięcia udziału w programie
Król Nerdów. Zna się, jak każdy nerd, na prawie wszystkim,
ale jej główną specjalizacją są gry komputerowe. Ma tylko jedną wadę.
Jest, jak na nerda, bardzo nieśmiała i boi się odrzucenia.
Obawia się, że podczas pobytu w Nerdvanie będzie traktowana tak jak w jej rodzinnym mieście.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.

Leon Verdas - ma 21 lat i został zaproszony do wzięcia udziały w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w literaturze.
Bardzo dobrze zna kulturę nerdów.
Gdy pozna Violettę będzie chciał jej pokazać, że 
w Nervanie nie ma gorszych i lepszych nerdów.
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa.

Francesca Cauviglia - ma 20 lat i została zaproszona do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Jest bardzo bystrą i koleżeńską dziewczyną.
Dla niej nie ma znaczenia, w której jest drużynie.
Chce zyskać jak najwięcej przyjaciół w Nerdvanie.
Ciągle mówi o wspólnym zaufaniu.
Specjalizuje się w robotyce.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.

Diego Hernandez - ma 22 lata i został zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Student biologi.
Nigdy nie interesował się Gwiezdnymi Wojnami i Startreckiem co dla nerda jest raczej nietypowe.
Jak zapowiada jego kierunek na studiach ma specjalizację biologiczną.
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa

Camila Torres - ma 21 lat i została zaproszona do wzięcie udziału w programie Król Nerdów.
Jej rodzina była przeciwna jej udziałowi w programie dlatego bardzo
zależy jej na wygranej.
Jej specjalizacja to Pokemony.
Jest tzw. Pokemon Master.
To jest taka nietypowa specjalizacja, ale wie o niej wszystko.
W programie nie zależy jej na wygranej pieniężnej lecz na
tytule Króla Nerdów i możliwość zajęcia miejsca na Tronie Gier!
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa.

Broduey Nascimento - ma 20 lat i został zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Jego specjalizacja to fantastyka.
Będzie uważał się za wyrzutka nawet w Nerdvanie.
Zna się na wszystkim.
Jest najlepszym graczem w World of WorldCraft.
Uważa się z najlepszego nerda i nie zdobędzie za dużo przyjaciół.
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa



Ludmiła Ferro - ma 22 lata i została zaproszona do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w grach.
Jest... Taka... Pozytywnie zakręcaśna. 
Nie zalicza się do typowych nerdów.
Jest bardzo charyzmatyczna i mimo drużyn chce przyjaźnić się z każdym!
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa



Frderico Pasquarelli  - ma 20 lat i został zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nedów.
Specjalizuje się w grach.
Jest trochę dziecinny i lubi śpiewać.
Wszyscy bardzo go polubią choć będą się troszeczkę skarżyć na to, że chodząc
po Nerdvanie ciągle śpiewa.
Zna się na prawie wszystkim.
Problem sprawia mu fizyka.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.

Natalia Vidal - ma 20 lat i została zaproszona do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w mechanice.
Zawsze wstydziła się tego, że jest nerdem.
Wszyscy zawsze się z niej śmiali.
Bardzo bała się przyjechać do Nerdvany.
Nie chciała w kolejnym miejscu być odmieńcem.
Będzie należeć do drużyny purpurowych:
Tytani Rigela.

Maximiliano Ponte - ma 22 lata i została zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w literaturze i historii.
Jest typowym nerdem i nie wstydzi się tego.
Przybywając do Nerdvany był nastawiony na znalezienie przyjaciół takich jak on.
Z przyjemnością opuścił rodzinne strony.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.
Robert Carradine i Curtis Armstrong - prowadzący program Król Nerdów.
Grali w Zemście Frajerów.
Są nerdami i chcą pokazać ludziom, że nerdy też są ludźmi i wcale nie są gorsi
od innych. Tworząc program wymyślili, że jego ideą będzie
pokazanie światu co nerdy są wstanie zrobić bez większego przygotowania.
Sami wyposażyli Nerdvanę alby każdy nerd czuł się w niej dobrze.

I tak się prezentują bohaterowie.
Nie ma tylko Andresa, ale on odpadnie do 5 rozdziału.
Skomentujcie, bo chcę wiedzieć czy wam się podoba.
Nie ma na razie szantażu.
Ten co chce skomentuje i będzie mi bardzo miło.
Ja nie przedłużam...
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
Pozdrawiam was cieplutko :*
ElimelGamesPL

Wiecie co...?

Wiecie wy co ziomeczki?
Przespałam się z tym.
I wymyśliłam.
Obecna historia zostaje wstrzymana na czas bliżej nieokreślony.
Mam pomysł na 2 inne.
Ale wcielę na razie w życie tylko 1.
Mi się bardzo podoba, ale wy...
No. 
I tu jest problem.
Będzie nosić tytuł "Król Nerdów"
Pewnie pytacie co to ma do Leonetty.
To, że zawodnikami będą ludzie z serialu.
Mam nadzieję, że wam się spodoba, a jak nie to piszcie śmiało.
Będę realizować 2 pomysł, który będzie nosić tytuł: "Koncert".
A jak ta też wam się nie spodoba to znowu będę kontynuować starą co tytuł brzmi...
No właśnie ta nie ma tytułu.
Jak już widzicie mam już dobry humor :D
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
Pozdrawiam cieplutko :*
ElimelGamesPL

piątek, 3 kwietnia 2015

Prima Aprilis?

Jak już przeczytaliście, albo nie, w LBA #4 wspomniałam o żarcie, który wam zrobiłam na prima aprilis.
Jeżeli jesteście spostrzegawczy zobaczyliście datę dodania epilogu.
1 kwietnia 2015.
Kumacie?
Epilog był żartem prima aprilisowym.
Teraz wiem, że głupio zrobiłam dodając go.
Wszyscy, którzy skomentowali napisali żebym zaczęła nową historię.
Mam mieszane uczucia...
Nie wiem co zrobić...
Niby podobała wam się historia, którą "skończyłam", ale pisaliście żebym zaczęła nową.
Nie wiem co myśleć...
Po tych wszystkich komentarzach...
Ciągle myślę co zrobić.
Są 3 opcje:
1. Nowa historia. Czego kompletnie nie chcę robić.
2. Kontynuować starą.
3. Zamknąć bloga.
Nie wiem, którą spełnię, ale możecie skomentować.
Co chcielibyście żebym zrobiła.
Jeżeli wy nie zdecydujecie to ja to zrobię, ale najpierw chciałabym żebyście wy wyrazili swoje zdanie dlatego w niedzielę mogę nic nie dodać.
I tak apropo.
Mam napisany rozdział 29 i 30, a nad 31 myślę.
Ale szczerze nie wiem czy warto..
Czy ja mam coś więcej...
Nie.
Ale błagam.
Musicie mi powiedzieć co chcecie żebym zrobiła.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
P.S. Od razu mówię to miało wyrazić mój żal i smutek, a nie szczęście.

LBA #4

1. Jak spędzasz święta wielkanocne?
Tradycyjnie.

2. Czy padał u ciebie śnieg w marcu bądź kwietniu ? 
NO BA! Wielkanocne Święta Bożego Narodzenie zawsze spoko!

3. Czy w twoim pokoju wiszą plakaty?
Tak. Chodź ostatnio trochę mniej.

4. Masz telewizor w swoim pokoju?
Jak nie jak tak.

5. Planowałaś jakiś żart na prima aprilis? 
Na ten temat będzie notka. Bo chyba nie domyśleliście się jaki to żart.

6. Mieszkasz w domu czy bloku? 
Bloku.

7. Ile posiada piosenek twoja playlista? 
X. To moja odpowiedź na liczbę niewiadomą i przeważnie dużą.

8. Jakiej firmy masz telefon? 
Samsung. Dokładne informacje już podawałam.

9. Byłaś kiedyś w szpitalu?
Poza moim narodzeniem nie.

10. Nosisz okulary? 
Tak. I to z dużą korektą! -0,5! Cud, że nie oślepłam :D

Nie nominuję nikogo.
A co do notki będzie dzisiaj wieczorem albo w nocy.
Co do żartu to...
Pozdro dla kumatych.
I żeby wam ułatwić.
Będę bloga prowadziła dalej chodź nie wiem czy jest sens :(
Pozdrawiam was serdecznie
Asia 

środa, 1 kwietnia 2015

Epilog: Później koniec.

Przeczytaj notatkę pod epilogiem!


5 Lat później
Narrator
Po pięciu latach znów zaglądamy do małżeństwa Verdas. Obecnie mają 2 ślicznych dzieci. Są to bliźniacy, Jimmi i Jey. Prowadzą własną firmę muzyczną. Tak właściwie to jest studio nagraniowe. Obecnie Violetta i Leon są w domu i się kłócą.
- Violetta! Ja Cię nigdzie samej nie puszczę! Chcesz lecieć do Buenos Aires sama! Zastanów się odrobinkę!
- Leon zastanowiłam się! Poza tym jadę tylko na 4 dni! Nic mi się tam nie stanie!
- Nie masz 100% pewności!
- Daj spokój! Zacznijmy od tego, że to był Twój pomysł!
- Ale nie żebyś leciała sama.
- Rozumiem, że się martwisz, ale jestem już duża i sobie poradzę. - powiedziała i pocałowała swojego męża.

Violetta
Nareszcie skończyliśmy się kłócić. Trwało to kilka godzin, ale ustąpił. Najgorsze jest to, że muszę lecieć samolotem. Razem z Leonem poszłam na górę, ja się spakować, a on przygotować do snu.
Chwileczkę późnieeeejjj...!
Dzięki bogu! Już się spakowałam. Jest 1, a ja na 5 mam samolot. Już nie opłaca mi się kłaść spać. Poszłam do łazienki i przebrałam się w wygodne do podróży ubranie. Zeszłam na dół przygotować sobie i Leonowi śniadanie. Postawiłam na tosty. Po ich wykonaniu ponownie spojrzałam na zegarek. 1:45. Dobra... Mam jeszcze dużo czasu. Wzięłam z szafki tackę i poszłam do naszej sypialni. Weszłam do środka i położyłam tackę na biurku. Ponownie skierowałam się na dół. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Na jakimś kanale znalazłam jakiś fajny film. Nawet nie znam tytułu. A co jeżeli Leon ma rację? Jeżeli coś się stanie? Jeżeli będę miała pecha i wsiądę do uszkodzonego samolotu? A jeżeli ktoś mnie w Argentynie porwie? Albo zgwałci i zabije? A może samolot się rozbije? Nie wiem. Teraz boję się jeszcze bardziej. Nie wiem czy chcę lecieć. Ale nie mogę zawieść firmy. Nie mogę też nie taj Boże zostawić Leona i dzieci samych. Co ja mam zrobić? Tu chodzi o rozbudowanie firmy. Muszę więc wybrać. Rodzina czy praca i jej dobro. Nie wiem z jednej strony wiem, że nie mogę zaprzepaścić taką szansę dla firmy, ale z drugiej wiem, że jeżeli coś się stanie to Leon sobie nie poradzi. Nie chodzi mi, że z dziećmi sobie nie poradzi tylko, że psychika mu siądzie i... Zrobi coś głupiego. Moje kontemplacje przerwał dosiadający się do mnie Leon.
- Nad czym moje kochanie się zastanawia?
- Nad tym czy powinnam jechać.
- A nie chcesz?
- Nie... To znaczy tak... To znaczy... Nie wiem. Boję się, że stanie się coś złego.
- Sama mi tłumaczyłaś, że nic się nie wydarzy. I, że to jest szansa jedna na 1000.
- Masz rację. Która godzina?
- 4:20. A co?
- Ty się jeszcze pytasz?! Musimy już iść. - jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Na lotnisku byliśmy po 10 minutach. No co? Mieszkamy bardzo blisko. Zdałam bagaż, przeszłam odprawę i wyszłam razem z Leonem na płytę lotniska. Łzy spływały swobodnie po moich policzkach. Nagle Leon ujął moją twarz w dłonie otarł łzy i pocałował. Zrobił to tak jak kilka lat temu. Tak delikatnie jakby bał się, że się rozpadnę. Gdy się od siebie odsunęliśmy mocno go do siebie przytuliłam.
- Musisz już iść. - powiedział pełnym bólu i troski głosem.
- Do zobaczenia. - pożegnałam się i jeszcze raz go pocałowałam. Później weszłam do samolotu. Usiadłam na miejscu obok okna i podziwiałam widok. Nagle poczułam i zobaczyłam jak samolot zaczyna kołować po płycie. Gdy wzbijaliśmy się do góry znowu przeszło mnie dziwne uczucie, jak by miało się coś wydarzyć. Po chwili poczułam, że samolot bardzo szybko opada i wydaje straszliwy dźwięk. Szybko wyjrzałam za okno i zobaczyłam palący się silnik. Zaczęłam panikować. Wyjęłam telefon i napisałam do Leona krótką wiadomość. Zdjęłam bransoletkę od niego i włożyłam do pudełeczka, które ze sobą miałam. Później usłyszałam wybuch i krzyki innych pasażerów. Ujrzałam błysk i dalej już tylko ciemność. Ostatnimi siłami przed śmiercią powiedziałam, a właściwie wyszeptałam...
- Kocham Cie Leon. - dalej nic...

Leon
Nie wyszedłem jeszcze z lotniska. Stoję przed szybą i patrzę za samolotem. W górze ujrzałem światło.
- To nie możliwe. - powiedziałem i w tym momencie otrzymałem wiadomość. - Leon. Kocham Cię, przepraszam, że Cię nie posłuchałam i poleciałam. Nigdy nie zostawiaj naszych dzieci i o mnie nie zapominaj. - odczytałem na głos. Po chwili było słychać głośny huk, a na niebie można było zobaczyć wybuch. Zamarłem. Szybko pobiegłem do wyjścia na płytę lotniska. Nie pozwolono mi na nie wyjść przed przybyciem straży pożarnej. Po chwili już byłem obok miejsca katastrofy. Podbiegłem do jakiegoś strażaka.
- Co się stało? -zapytałem przez łzy.
- Zapalił się silnik i nastąpił wybuch. Niestety nikt nie przeżył. Znaleziono tylko bordowe pudełeczko ze złotą bransoletką w środku. - powiedział smutny.
- Mógłbym ją zobaczyć?
- Oczywiście. - powiedział i podał mi pudełko. Otworzyłem je i wtedy już wiedziałem, że to Violetty. - Poznaje pan ten przedmiot?
- Tak dałem go mojej żonie w dniu gdy poprosiłem ją o zostanie moją dziewczyną. Mogę ją zachować?
- Oczywiście. Odezwiemy się do pana gdy odnajdziemy wszystkie ciała.
  
Rok później. Rocznica katastrofy, w której zginęła Violetta.
Dzisiaj jest ten dzień. Dokładnie rok temu zginęła moja Violetta. Codziennie jestem na cmentarzu. W firmie pomaga mi Lucas. Dziećmi zajmują się Fran i Diego. Jestem właśnie w drodze na cmentarz. Kupiłem bukiet ulubionych kwiatów Violetty. Różowych róż. Gdy doszedłem do grobu mojej żony położyłem na jego płycie kwiaty. Mijały godziny, a ja tam siedziałem.
- Leon... - usłyszałem głos.
- Violetta? - powiedziałem i zerwałem się na równe nogi. Chciałem jej dotknąć ale mnie powstrzymała.
- Nie dasz rady. Jestem duchem. Przyszłam Cię o coś zapytać.
- O co?
- Czemu tu siedzisz i marnujesz życie? Powinieneś się nim cieszyć puki je masz.
- Ale ja bez Ciebie nie umiem.
- Musisz dać radę. Dla naszych dzieci.
- Violetta... Wytrzymałem rok. On był niczym wieczność. Ja dłużej nie mogę, nie chcę, nie chcę bez Ciebie.
- Daj radę. Ja muszę wracać. Żegnaj Leonie. - powiedziałam po czym mnie pocałowała i zniknęła. Zadzwoniłem do Fran.
- Fran. Obiecaj, że zajmiesz się dzieciakami i nigdy o mnie nie zapomnisz i nie dasz zapomnieć chłopakom.
- Obiecuję, ale o co chodzi?
- Ja już bez niej nie umiem. - powiedziałem i się rozłączyłem. Z kieszeni wyjąłem mój scyzoryk. Otworzyłem nożyk i wbiłem go kilka razy w brzuch, a następnie w serce. - Teraz będziemy już zawsze razem. - powiedziałem upadając w kałużę mojej krwi powstałej z moich ran. Zdołałem jeszcze tylko położyć rękę na grobie mojej ukochanej i... Później koniec.


Jak już przeczytaliście...
Epilog...
Nie bijcie...
Nie mogłam już pisać dalej tej historii.
Nie wiem czo będzie dalej...
Mi się standardowo nie podoba.
Jest parę powodów...
Pierwszy... Przeskok czasowy. Po drodze Leoś się obudził. Wziął ślub z Violą i ma z nią dzieci.
Drugi... Ostatnio nie miałam weny.
I to tyle. 
Jeszcze nie wiem czy będę pisała inną historię.
Możecie mi pisać co mam zrobić w komentarzach.
Jeszcze raz przepraszam!
Ale nic nie trwa wiecznie!
Jak to się mówi...
Koniec czegoś może być początkiem czegoś całkiem nowego czy jakoś tak.
Ja nie przedłużam. Ale wy pamiętajcie żeby napisać mi co mam zrobić w sprawie bloga, bo nic jeszcze nie jest postanowione.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL