niedziela, 5 kwietnia 2015

Weszołych Szwiąt!

Ja nie piszę wierszy,
Bo nie umiem.
Ja chcę wam za to
Serdeczne życzenia
W serdecznym dniu złożyć!
Nie wiem co sobie życzycie,
Ale niech to się spełni.
Tego wam życzę ja.
Aśka.
Bo co?
Bo mogę.
Bo was uwielbiam.
Bo jesteście dla mnie ważni.

Taki cuś sobie wymyśliłam.
Fajny?
Mi się nawet podoba.
Nie wymyślę o godzinie 7:03 lepszych życzeń.
Wiem, że nie są jakieś super, ale od serca.
Ja na razie nie przedłużam...
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
P.S. Później dodam Prolog "Króla Nerdów" :)

sobota, 4 kwietnia 2015

"Król Nerdów" Bohaterowie



 
Violetta Castillo - ma 20 lat i została zaproszona do wzięcia udziału w programie
Król Nerdów. Zna się, jak każdy nerd, na prawie wszystkim,
ale jej główną specjalizacją są gry komputerowe. Ma tylko jedną wadę.
Jest, jak na nerda, bardzo nieśmiała i boi się odrzucenia.
Obawia się, że podczas pobytu w Nerdvanie będzie traktowana tak jak w jej rodzinnym mieście.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.

Leon Verdas - ma 21 lat i został zaproszony do wzięcia udziały w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w literaturze.
Bardzo dobrze zna kulturę nerdów.
Gdy pozna Violettę będzie chciał jej pokazać, że 
w Nervanie nie ma gorszych i lepszych nerdów.
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa.

Francesca Cauviglia - ma 20 lat i została zaproszona do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Jest bardzo bystrą i koleżeńską dziewczyną.
Dla niej nie ma znaczenia, w której jest drużynie.
Chce zyskać jak najwięcej przyjaciół w Nerdvanie.
Ciągle mówi o wspólnym zaufaniu.
Specjalizuje się w robotyce.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.

Diego Hernandez - ma 22 lata i został zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Student biologi.
Nigdy nie interesował się Gwiezdnymi Wojnami i Startreckiem co dla nerda jest raczej nietypowe.
Jak zapowiada jego kierunek na studiach ma specjalizację biologiczną.
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa

Camila Torres - ma 21 lat i została zaproszona do wzięcie udziału w programie Król Nerdów.
Jej rodzina była przeciwna jej udziałowi w programie dlatego bardzo
zależy jej na wygranej.
Jej specjalizacja to Pokemony.
Jest tzw. Pokemon Master.
To jest taka nietypowa specjalizacja, ale wie o niej wszystko.
W programie nie zależy jej na wygranej pieniężnej lecz na
tytule Króla Nerdów i możliwość zajęcia miejsca na Tronie Gier!
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa.

Broduey Nascimento - ma 20 lat i został zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Jego specjalizacja to fantastyka.
Będzie uważał się za wyrzutka nawet w Nerdvanie.
Zna się na wszystkim.
Jest najlepszym graczem w World of WorldCraft.
Uważa się z najlepszego nerda i nie zdobędzie za dużo przyjaciół.
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa



Ludmiła Ferro - ma 22 lata i została zaproszona do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w grach.
Jest... Taka... Pozytywnie zakręcaśna. 
Nie zalicza się do typowych nerdów.
Jest bardzo charyzmatyczna i mimo drużyn chce przyjaźnić się z każdym!
Będzie w drużynie złotych:
Atak Dotyku Midasa



Frderico Pasquarelli  - ma 20 lat i został zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nedów.
Specjalizuje się w grach.
Jest trochę dziecinny i lubi śpiewać.
Wszyscy bardzo go polubią choć będą się troszeczkę skarżyć na to, że chodząc
po Nerdvanie ciągle śpiewa.
Zna się na prawie wszystkim.
Problem sprawia mu fizyka.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.

Natalia Vidal - ma 20 lat i została zaproszona do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w mechanice.
Zawsze wstydziła się tego, że jest nerdem.
Wszyscy zawsze się z niej śmiali.
Bardzo bała się przyjechać do Nerdvany.
Nie chciała w kolejnym miejscu być odmieńcem.
Będzie należeć do drużyny purpurowych:
Tytani Rigela.

Maximiliano Ponte - ma 22 lata i została zaproszony do wzięcia udziału w programie Król Nerdów.
Specjalizuje się w literaturze i historii.
Jest typowym nerdem i nie wstydzi się tego.
Przybywając do Nerdvany był nastawiony na znalezienie przyjaciół takich jak on.
Z przyjemnością opuścił rodzinne strony.
Będzie w drużynie purpurowych:
Tytani Rigela.
Robert Carradine i Curtis Armstrong - prowadzący program Król Nerdów.
Grali w Zemście Frajerów.
Są nerdami i chcą pokazać ludziom, że nerdy też są ludźmi i wcale nie są gorsi
od innych. Tworząc program wymyślili, że jego ideą będzie
pokazanie światu co nerdy są wstanie zrobić bez większego przygotowania.
Sami wyposażyli Nerdvanę alby każdy nerd czuł się w niej dobrze.

I tak się prezentują bohaterowie.
Nie ma tylko Andresa, ale on odpadnie do 5 rozdziału.
Skomentujcie, bo chcę wiedzieć czy wam się podoba.
Nie ma na razie szantażu.
Ten co chce skomentuje i będzie mi bardzo miło.
Ja nie przedłużam...
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
Pozdrawiam was cieplutko :*
ElimelGamesPL

Wiecie co...?

Wiecie wy co ziomeczki?
Przespałam się z tym.
I wymyśliłam.
Obecna historia zostaje wstrzymana na czas bliżej nieokreślony.
Mam pomysł na 2 inne.
Ale wcielę na razie w życie tylko 1.
Mi się bardzo podoba, ale wy...
No. 
I tu jest problem.
Będzie nosić tytuł "Król Nerdów"
Pewnie pytacie co to ma do Leonetty.
To, że zawodnikami będą ludzie z serialu.
Mam nadzieję, że wam się spodoba, a jak nie to piszcie śmiało.
Będę realizować 2 pomysł, który będzie nosić tytuł: "Koncert".
A jak ta też wam się nie spodoba to znowu będę kontynuować starą co tytuł brzmi...
No właśnie ta nie ma tytułu.
Jak już widzicie mam już dobry humor :D
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
Pozdrawiam cieplutko :*
ElimelGamesPL

piątek, 3 kwietnia 2015

Prima Aprilis?

Jak już przeczytaliście, albo nie, w LBA #4 wspomniałam o żarcie, który wam zrobiłam na prima aprilis.
Jeżeli jesteście spostrzegawczy zobaczyliście datę dodania epilogu.
1 kwietnia 2015.
Kumacie?
Epilog był żartem prima aprilisowym.
Teraz wiem, że głupio zrobiłam dodając go.
Wszyscy, którzy skomentowali napisali żebym zaczęła nową historię.
Mam mieszane uczucia...
Nie wiem co zrobić...
Niby podobała wam się historia, którą "skończyłam", ale pisaliście żebym zaczęła nową.
Nie wiem co myśleć...
Po tych wszystkich komentarzach...
Ciągle myślę co zrobić.
Są 3 opcje:
1. Nowa historia. Czego kompletnie nie chcę robić.
2. Kontynuować starą.
3. Zamknąć bloga.
Nie wiem, którą spełnię, ale możecie skomentować.
Co chcielibyście żebym zrobiła.
Jeżeli wy nie zdecydujecie to ja to zrobię, ale najpierw chciałabym żebyście wy wyrazili swoje zdanie dlatego w niedzielę mogę nic nie dodać.
I tak apropo.
Mam napisany rozdział 29 i 30, a nad 31 myślę.
Ale szczerze nie wiem czy warto..
Czy ja mam coś więcej...
Nie.
Ale błagam.
Musicie mi powiedzieć co chcecie żebym zrobiła.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
P.S. Od razu mówię to miało wyrazić mój żal i smutek, a nie szczęście.

LBA #4

1. Jak spędzasz święta wielkanocne?
Tradycyjnie.

2. Czy padał u ciebie śnieg w marcu bądź kwietniu ? 
NO BA! Wielkanocne Święta Bożego Narodzenie zawsze spoko!

3. Czy w twoim pokoju wiszą plakaty?
Tak. Chodź ostatnio trochę mniej.

4. Masz telewizor w swoim pokoju?
Jak nie jak tak.

5. Planowałaś jakiś żart na prima aprilis? 
Na ten temat będzie notka. Bo chyba nie domyśleliście się jaki to żart.

6. Mieszkasz w domu czy bloku? 
Bloku.

7. Ile posiada piosenek twoja playlista? 
X. To moja odpowiedź na liczbę niewiadomą i przeważnie dużą.

8. Jakiej firmy masz telefon? 
Samsung. Dokładne informacje już podawałam.

9. Byłaś kiedyś w szpitalu?
Poza moim narodzeniem nie.

10. Nosisz okulary? 
Tak. I to z dużą korektą! -0,5! Cud, że nie oślepłam :D

Nie nominuję nikogo.
A co do notki będzie dzisiaj wieczorem albo w nocy.
Co do żartu to...
Pozdro dla kumatych.
I żeby wam ułatwić.
Będę bloga prowadziła dalej chodź nie wiem czy jest sens :(
Pozdrawiam was serdecznie
Asia 

środa, 1 kwietnia 2015

Epilog: Później koniec.

Przeczytaj notatkę pod epilogiem!


5 Lat później
Narrator
Po pięciu latach znów zaglądamy do małżeństwa Verdas. Obecnie mają 2 ślicznych dzieci. Są to bliźniacy, Jimmi i Jey. Prowadzą własną firmę muzyczną. Tak właściwie to jest studio nagraniowe. Obecnie Violetta i Leon są w domu i się kłócą.
- Violetta! Ja Cię nigdzie samej nie puszczę! Chcesz lecieć do Buenos Aires sama! Zastanów się odrobinkę!
- Leon zastanowiłam się! Poza tym jadę tylko na 4 dni! Nic mi się tam nie stanie!
- Nie masz 100% pewności!
- Daj spokój! Zacznijmy od tego, że to był Twój pomysł!
- Ale nie żebyś leciała sama.
- Rozumiem, że się martwisz, ale jestem już duża i sobie poradzę. - powiedziała i pocałowała swojego męża.

Violetta
Nareszcie skończyliśmy się kłócić. Trwało to kilka godzin, ale ustąpił. Najgorsze jest to, że muszę lecieć samolotem. Razem z Leonem poszłam na górę, ja się spakować, a on przygotować do snu.
Chwileczkę późnieeeejjj...!
Dzięki bogu! Już się spakowałam. Jest 1, a ja na 5 mam samolot. Już nie opłaca mi się kłaść spać. Poszłam do łazienki i przebrałam się w wygodne do podróży ubranie. Zeszłam na dół przygotować sobie i Leonowi śniadanie. Postawiłam na tosty. Po ich wykonaniu ponownie spojrzałam na zegarek. 1:45. Dobra... Mam jeszcze dużo czasu. Wzięłam z szafki tackę i poszłam do naszej sypialni. Weszłam do środka i położyłam tackę na biurku. Ponownie skierowałam się na dół. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję. Na jakimś kanale znalazłam jakiś fajny film. Nawet nie znam tytułu. A co jeżeli Leon ma rację? Jeżeli coś się stanie? Jeżeli będę miała pecha i wsiądę do uszkodzonego samolotu? A jeżeli ktoś mnie w Argentynie porwie? Albo zgwałci i zabije? A może samolot się rozbije? Nie wiem. Teraz boję się jeszcze bardziej. Nie wiem czy chcę lecieć. Ale nie mogę zawieść firmy. Nie mogę też nie taj Boże zostawić Leona i dzieci samych. Co ja mam zrobić? Tu chodzi o rozbudowanie firmy. Muszę więc wybrać. Rodzina czy praca i jej dobro. Nie wiem z jednej strony wiem, że nie mogę zaprzepaścić taką szansę dla firmy, ale z drugiej wiem, że jeżeli coś się stanie to Leon sobie nie poradzi. Nie chodzi mi, że z dziećmi sobie nie poradzi tylko, że psychika mu siądzie i... Zrobi coś głupiego. Moje kontemplacje przerwał dosiadający się do mnie Leon.
- Nad czym moje kochanie się zastanawia?
- Nad tym czy powinnam jechać.
- A nie chcesz?
- Nie... To znaczy tak... To znaczy... Nie wiem. Boję się, że stanie się coś złego.
- Sama mi tłumaczyłaś, że nic się nie wydarzy. I, że to jest szansa jedna na 1000.
- Masz rację. Która godzina?
- 4:20. A co?
- Ty się jeszcze pytasz?! Musimy już iść. - jak powiedziałam tak zrobiliśmy. Na lotnisku byliśmy po 10 minutach. No co? Mieszkamy bardzo blisko. Zdałam bagaż, przeszłam odprawę i wyszłam razem z Leonem na płytę lotniska. Łzy spływały swobodnie po moich policzkach. Nagle Leon ujął moją twarz w dłonie otarł łzy i pocałował. Zrobił to tak jak kilka lat temu. Tak delikatnie jakby bał się, że się rozpadnę. Gdy się od siebie odsunęliśmy mocno go do siebie przytuliłam.
- Musisz już iść. - powiedział pełnym bólu i troski głosem.
- Do zobaczenia. - pożegnałam się i jeszcze raz go pocałowałam. Później weszłam do samolotu. Usiadłam na miejscu obok okna i podziwiałam widok. Nagle poczułam i zobaczyłam jak samolot zaczyna kołować po płycie. Gdy wzbijaliśmy się do góry znowu przeszło mnie dziwne uczucie, jak by miało się coś wydarzyć. Po chwili poczułam, że samolot bardzo szybko opada i wydaje straszliwy dźwięk. Szybko wyjrzałam za okno i zobaczyłam palący się silnik. Zaczęłam panikować. Wyjęłam telefon i napisałam do Leona krótką wiadomość. Zdjęłam bransoletkę od niego i włożyłam do pudełeczka, które ze sobą miałam. Później usłyszałam wybuch i krzyki innych pasażerów. Ujrzałam błysk i dalej już tylko ciemność. Ostatnimi siłami przed śmiercią powiedziałam, a właściwie wyszeptałam...
- Kocham Cie Leon. - dalej nic...

Leon
Nie wyszedłem jeszcze z lotniska. Stoję przed szybą i patrzę za samolotem. W górze ujrzałem światło.
- To nie możliwe. - powiedziałem i w tym momencie otrzymałem wiadomość. - Leon. Kocham Cię, przepraszam, że Cię nie posłuchałam i poleciałam. Nigdy nie zostawiaj naszych dzieci i o mnie nie zapominaj. - odczytałem na głos. Po chwili było słychać głośny huk, a na niebie można było zobaczyć wybuch. Zamarłem. Szybko pobiegłem do wyjścia na płytę lotniska. Nie pozwolono mi na nie wyjść przed przybyciem straży pożarnej. Po chwili już byłem obok miejsca katastrofy. Podbiegłem do jakiegoś strażaka.
- Co się stało? -zapytałem przez łzy.
- Zapalił się silnik i nastąpił wybuch. Niestety nikt nie przeżył. Znaleziono tylko bordowe pudełeczko ze złotą bransoletką w środku. - powiedział smutny.
- Mógłbym ją zobaczyć?
- Oczywiście. - powiedział i podał mi pudełko. Otworzyłem je i wtedy już wiedziałem, że to Violetty. - Poznaje pan ten przedmiot?
- Tak dałem go mojej żonie w dniu gdy poprosiłem ją o zostanie moją dziewczyną. Mogę ją zachować?
- Oczywiście. Odezwiemy się do pana gdy odnajdziemy wszystkie ciała.
  
Rok później. Rocznica katastrofy, w której zginęła Violetta.
Dzisiaj jest ten dzień. Dokładnie rok temu zginęła moja Violetta. Codziennie jestem na cmentarzu. W firmie pomaga mi Lucas. Dziećmi zajmują się Fran i Diego. Jestem właśnie w drodze na cmentarz. Kupiłem bukiet ulubionych kwiatów Violetty. Różowych róż. Gdy doszedłem do grobu mojej żony położyłem na jego płycie kwiaty. Mijały godziny, a ja tam siedziałem.
- Leon... - usłyszałem głos.
- Violetta? - powiedziałem i zerwałem się na równe nogi. Chciałem jej dotknąć ale mnie powstrzymała.
- Nie dasz rady. Jestem duchem. Przyszłam Cię o coś zapytać.
- O co?
- Czemu tu siedzisz i marnujesz życie? Powinieneś się nim cieszyć puki je masz.
- Ale ja bez Ciebie nie umiem.
- Musisz dać radę. Dla naszych dzieci.
- Violetta... Wytrzymałem rok. On był niczym wieczność. Ja dłużej nie mogę, nie chcę, nie chcę bez Ciebie.
- Daj radę. Ja muszę wracać. Żegnaj Leonie. - powiedziałam po czym mnie pocałowała i zniknęła. Zadzwoniłem do Fran.
- Fran. Obiecaj, że zajmiesz się dzieciakami i nigdy o mnie nie zapomnisz i nie dasz zapomnieć chłopakom.
- Obiecuję, ale o co chodzi?
- Ja już bez niej nie umiem. - powiedziałem i się rozłączyłem. Z kieszeni wyjąłem mój scyzoryk. Otworzyłem nożyk i wbiłem go kilka razy w brzuch, a następnie w serce. - Teraz będziemy już zawsze razem. - powiedziałem upadając w kałużę mojej krwi powstałej z moich ran. Zdołałem jeszcze tylko położyć rękę na grobie mojej ukochanej i... Później koniec.


Jak już przeczytaliście...
Epilog...
Nie bijcie...
Nie mogłam już pisać dalej tej historii.
Nie wiem czo będzie dalej...
Mi się standardowo nie podoba.
Jest parę powodów...
Pierwszy... Przeskok czasowy. Po drodze Leoś się obudził. Wziął ślub z Violą i ma z nią dzieci.
Drugi... Ostatnio nie miałam weny.
I to tyle. 
Jeszcze nie wiem czy będę pisała inną historię.
Możecie mi pisać co mam zrobić w komentarzach.
Jeszcze raz przepraszam!
Ale nic nie trwa wiecznie!
Jak to się mówi...
Koniec czegoś może być początkiem czegoś całkiem nowego czy jakoś tak.
Ja nie przedłużam. Ale wy pamiętajcie żeby napisać mi co mam zrobić w sprawie bloga, bo nic jeszcze nie jest postanowione.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL

poniedziałek, 30 marca 2015

JEJ!

WITAM!!!
Ziomeczki...
Czy mówiłam, że was kocham?
Jak nie to teraz wam to mówię.
Kocham Was!!!
Nigdy nie myślałam, że w tak krótkim czasie dobiję ponad 6000 wyświetleń!
Bloga nie prowadzę nawet pół roku, a tu takie zong!
Niestety nie mam dla was szpecjala.
Jestem w trakcie jego pisania!
Będzie fajny...
Nie mam pojęcia kiedy go skończę bo muszę napisać jeszcze 2 OS na tego bloga: http://shoty-violetta.blogspot.co.uk/ . 
Chcę je napisać jak najszybciej i najlepiej.
Jeszcze mam do przeczytania Wyznanie Crossa, wszystkie części Tego mężczyzny, Błękitną Dalię, Czarną Różę i Szkarłatną Lilię więc trochę tego mam.
Ale ja nie zawracam dupy.
I tak piszę tego posta na szybko, bo gdy zobaczyłam tą liczbę musiałam wam podziękować, że jeszcze ze mną wytrzymujecie.
Ja powracam do nauki, bo jutro mam kartkówkę z historii, możliwe, że z niemieckiego i wejściówkę z polskiego ze Starego człowieka i morz.
Więc nie przedłużam...
A na razie... Komentujcie rozdział 28. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie!
ElimelGamesPL
KOCHAM WAS!
Pozdrawiam was cieplutko ziomeczki :*

niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 28: Twoje łzy nic nie dadzą.


 SZANTAŻ NA POCZĄTEK ŻEBY KAŻDY WIDZIAŁ :)
ROZDZIAŁ 29 ---> 5 KOMENTARZY I WIĘCEJ!
WIERZĘ W WAS ZIOMECZKI!

Violetta
Ale tu strasznie. Pełno kruków, zeschniętych drzew i mgły. To straszne miejsce. Czy to miejsce ma oznaczać moją śmierć? Może ja umarłam. Ale gdyby tak było byłby przy mnie Lucas, mama i tata. A nie ma ich. O co tu chodzi? Z każdą chwilą boję się coraz bardziej.Chcę zobaczyć już moich przyjaciół. Nagle zobaczyłam w oddali jakąś postać. Szybko do niej podbiegłam. Była dziwna. Taka... Jakby... Martwa. Bujała się do tyłu i do przodu. Przyjrzałam się jej. To byłam ja! W wersji pół martwej.
- Co się stało? - zapytałam.
- Zepsuta. - powiedziała i zobaczyłam zniszczoną gitarę z przerwanymi strunami. Usiadłam tak samo jak ta dziwna ja, po turecku. Przyjrzałam się jej (od autorki: chodzi o gitarę). Chciałam ją wziąć do ręki, ale gdy tylko ją dotknęłam zrobiła się w jednym miejscu jaśniejsza. Wystraszyłam się. O co chodzi? Wtedy coś przyszło mi na myśl. Dotknęłam jednego końca gitary, który jak poprzednio zaczął świecić. Przejechałam ręką do początku strun. Dół instrumentu wydawał się jakby naprawiony. Kontynuowałam. Gdy skończyłam czynność gitara była już naprawiona.
- Widzisz. Już jest naprawiona. - zwróciłam się do niej uśmiechnięta.
- Zepsuta. - powtórzyła i dalej kiwała się w przód i w tył. Wtedy zrozumiałam ta postać ma na myśli siebie. Wpadłam na kolejny pomysł. Wzięłam już naprawioną gitarę i podałam ją postaci. Nic. Położyłam jej na kolanach.
- Zagraj. - powiedziałam. Nic. Nie miałam pojęcia co zrobić. I kolejny pomysł. Ułożyłam jej ręce jakby zaraz miała zagrać. Jej jedną ręką przejechałam po strunach. Nagle wszystko zaczęło... Jakby... Odżywać. Zza chmur wyszło słońce. Drzewa pokryły się barwnymi kwiatami i zielonymi liśćmi. Ziemia pokryła się trawą i setkami rodzajów kwiatów. Bure jezioro przybrało piękny błękitny kolor i zaczęły w nim pływać ryby. Kruki zamieniły się w śliczne słowiki i kanarki. Postać zrobiła się żywsza. Teraz miała na sobie śliczną sukienkę w kwiatowy wzór. Nie była już sina, ale... Normalna. Na jej twarzy widniał szeroki uśmiech. Wstała. Gitarę przewiesiła sobie przez ramię i przepchnęła tak, że wisiała jej na plecach.
- Dziękuję. Pomogłaś mi. - powiedziała. - Nigdy nie myślałam, że się tu pojawisz. Co tu robisz? - zapytała.
- Nie mam pojęcia. Wiem, że jestem nie przytomna, a bynajmniej powinnam, ale chyba raczej nie bo jestem tu i rozmawiam z Tobą. Powiedz mi. Gdzie ja jestem? - zapytałam.
- Jesteś w swoim, że tak to ujmę... Najdalszej części mózgu. To jest Twoje wymarzone miejsce na ziemi.
- Dobra nie rozumiem.
- I nie musisz. Wiedz, że zawsze gdy odpoczywasz znajdujesz się tutaj.
- To czemu było tu tak... Ponuro.
- Szczęśliwa część Ciebie przez ostatnie wydarzenia umarła.
- Aha. I to dlatego nie mogłam się obudzić?
- Tak. Nie możesz istnieć gdyby zabrakło choć jednej części Ciebie.
- Ok. A jak mam się wydostać z Tego miejsca?
- Chodź. - powiedziała i wyciągnęła w moją stronę dłoń. Zawahałam się, ale ujęłam ją. Skierowałyśmy się do drzewa. - To magiczne drzewo. Środek twojego szczęścia. Musisz tam wejść, a dalej... Powinnaś się obudzić. - wytłumaczyła z uśmiechem.
- Dziękuję. Do zobaczenia.
- Lepiej nie.
- Czemu?
- Bo to znowu będziesz w śpiączce. A za drugim nie tak łatwo będzie Ci mnie znaleźć. Tylko wiedz, że ja żyję w Tobie.
- Dobrze. - powiedziałam i weszłam do drzewa. Szłam przez jakiś ciemny korytarz. Nagle potknęłam się i straciłam przytomność. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam jak moi przyjaciele grają i śpiewają Hoy Somos Mas. Gdy zobaczyli, że mam otwarte oczy przerwali grę i podeszli do mnie.
- Jak się czujesz? - zapytali na raz.
- Dobrze. A ile mnie nie było?
- 10 dni. - odpowiedziała Kayla.
- A jak Leon?
- Bez zmian. Dalej ma 30% na przeżycie. - powiedziała smutna Francesca.
- Pójdę po lekarza. - oznajmił Sergio. Po chwili pojawił się z lekarzem.
- Dzień dobry. - przywitał się.
- Dobry. - również się przywitałam.
- Jak się pani czuje?
- Dobrze.
- Nic pani nie boli?
- Nie.
- Pamięta pani jak się nazywa, ile ma lat, gdzie mieszka?
- Tak. Nazywam się Violetta Castillo, mam 17 lat i mieszkam w Madrycie.
- Dobrze. Czyli wszystko jest w porządku.
- Panie doktorze. A kiedy dostanę wypis?
- Nie wiem czy jest sens dawać pani wypis. Zakładam, że zostanie pani tu ze swoimi przyjaciółmi.
- Tak.
- No właśnie. A teraz musi pani dużo odpoczywać. Dlatego zostawimy tu panią do puki pan Verdas się nie obudzi.
- Ok. - odpowiedziałam i lekarz wyszedł. - Jak myślicie mogę już wstać z łóżka.
- Oszalałaś! - wydarł się Sergio.
- Jesteś jeszcze osłabiona! - dołączyła do niego Fran.
- A Lu? Też jest osłabiona. - zaprotestowałam
- Obudziłam się 10 dni temu! - opieprzyła mnie.
- Ty kilka minut temu! - i jeszcze Kayla.
- Dobra! Dajcie mi spokój! Chciałam iść do Leona. To aż taka zbrodnia? - zapytałam z wyrzutem.
- Nie. - zapewniła mnie Natka.
- My się po prostu o Ciebie martwimy. - oznajmił Maxi.
- Viola... Ja i Leon przysięgaliśmy Twojemu bratu, że będziesz bezpieczna. Jak widzisz nie wyszło. Dlatego musimy, a właściwie ja muszę przypilnować żebyś wydobrzała. - wytłumaczyła mi Fran.
- Franuś... Ja nie winię ani Ciebie, ani Leona za tą sytuację. Ja winię tylko i wyłącznie siebie.
- Czemu?! - zapytał zdziwiony Andres.
- Bo nie udało mi się wyciągnąć Leona z domu. A teraz idźcie do niego.
- Mam pomysł! - oznajmił Diego.
- Gadaj! - ponagliła go Elena.
- Bo Maxi załatwił żeby przenieśli do tej sali...
- Nie widzę związku. - powiedzieli wszyscy poza Diego mną i Ludmiłą.
- Ale jest. Bo w sali Leona jest jedno wolne łóżko...
- Do rzeczy Diego! - krzyknęliśmy na niego tym razem wszyscy.
- Możemy poprosić lekarza żeby przenieśli tam Viole.
- Diego przecież to nie... - zaczął Marco, ale mu przerwałam.
- Genialne! Kto idzie go poprosić?
- Ja mogę. Jako obecnie najrozsądniejszy. - powiedział Sergio i wyszedł.
- Wy też zauważyliście, że zachowuje się podobnie do Lucasa? - zapytał znienacka Feder.
- No zachowanie ma podobne. - zgodziła się z nim Fran i w tym momencie wszedł Sergio w towarzystwie lekarza.
- Coś się stało? - zapytał lekarz.
- Mówcie. - poprosiłam.
- To... - zaczął Diego.
- Czy mógłby pan spróbować przenieść Violettę do sali, w której leży Leon? - dokończył Maxi.
- Zobaczę co możemy zrobić.

Później
Ludmiła
Lekarz załatwił Vivi przeniesienie do sali Leona. Mnie na szczęście wypisali. Jesteśmy u Leona i pocieszamy Violke. Dzieje się to czego wszyscy się baliśmy. Przytuliła go i płacze. Ona na prawdę boi się go stracić. Nie dziwię się jej. To jej pierwszy chłopak, który jest z nią, bo chce, a nie bo jej rodzice mieli dużo kasy. Fran mi opowiedziała jakieś 6 dni temu jak zareagował Leon gdy zobaczył Viole przed wypadkiem. To... Miłość od pierwszego wejrzenia. Było jak w miłosnym filmie, a teraz to taki chamski wyciskacz łez.
- Violetta uspokój się. Twoje łzy nic nie dadzą. Musisz być silna. Musisz być silna dla Leona. On potrzebuje Cie teraz najbardziej. Nie możesz mu tego robić i płakać. - próbowałam teraz ja ją pocieszyć. Jestem ostatnią deską ratunku od jej płaczu.

Jestem dla was za dobra!
Za!
Macie rozdział 28!
Viola się obudziła i się załamała.
To takie piękne.
Ale dobra.
Chcę wam tylko powiedzieć, że nie odpuszczę wam następnym razem tak łatwo.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

INFO!

Zostałam przyjęta do ekipy na blogu http://shoty-violetta.blogspot.co.uk/.
Będę tam pisała OS.
Gdyby ktoś chciał to może sobie zamówić.
Od razu zapowiadam, że nie porzucam tego bloga.
Nawet sobie nie myślcie, że mnie się pozbędziecie!

Takie info.
Ja dalej mogę dodać kolejny rozdział jeżeli dacie jeszcze 2 komentarze pod rozdziałem 27.
Pozdrawiam cieplutko me ziomeczki :*
ElimelGamesPL

LBA #3

1. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
 Chyba polski i informatyka.


2. Co lubisz robić w domu?
 Czytać grać w simsy i MineCrafta

3. Jaki jest twój ulubiony serial?
 Nie mam pojęcia.

4. Gdzie jedziesz na wakacje?
 Chyba do Anglii.

5. Ile masz lat?
 30 maja kończę 15.

6. Jak się nazywasz?
 Asia

7. Dlaczego piszesz bloga?
 Bo gdy piszę mam wrażenie, że nie ważne co napiszę wy i tak to przeczytacie. Czuję się wtedy w jakiś sposób ważna. KOCHAM WAS <3

8. Jakiej firmy masz telefon?
 Samsung. Dokładniej Samsung Galaxy S III Neo.

9. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
 Jest tego trochę, ale taka najulubieńsza to chyba I Would One Direction. To dokładnie album 2 pozycja chyba 9 :D

10. Co byś chciała w sobie zmienić?
 Wszystko. Oczywiście poza charakterem i psychiką, które kocham.


Dobra jest LBA 3.
Tak przy okazji mam malutkie info.
Co do rozdziału 28.
Do końca dnia możecie go skomentować co spowoduje, że go dodam.
Brakuje 2 komentarzy.
Ja w was wierzę i wierzę, że mnie nie zawiedziecie.
Dla was taki komentarz to tylko chwila, ale dla mnie to bardzo wiele znaczy.
Każdy nawet najkrótszy komentarz powoduje na mojej mordce uśmiech.
 To na prawdę dużo nie kosztuje żeby napisać kilka słów.
Tak tylko chciałam wam powiedzieć.
A na razie... Komentujcie rozdział 27. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
ElimelGamesPL