niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział 8 "Król Nedów": To... cz.2

Violetta
On... Zatrzymał mnie i... I... Pocałował. Wtedy wszystko we mnie pękło. Dałam upust łzom, ale się nie odsunęłam. Nie wiem czemu... Po chwili puścił mnie. Spojrzałam na niego załzawionymi oczami.
- Już za późno. To koniec. - powiedziałam ledwo słyszalnie. - Niestety teraz nie mam gdzie spaść, bo jestem na dnie. - dodałam i chwiejnym krokiem udałam się do sypialni. Za nim przekroczyłam próg wykrzyczałam tak, że usłyszała mnie jakaś połowa Kalifornii. - Nie chcę widzieć nikogo z was! Nie chcę już waszej pomocy! Nie potrzebuję waszej litości! Nie potrzebuję waszej przyjaźni! - odbiegłam w kierunku sypialni. Gdy do niej weszłam zamknęłam, a właściwie zatrzasnęłam drzwi. Podeszłam do mojej szafki nocnej i z impetem otworzyłam pierwszą szufladę. Nie znalazłam w niej tabletek. Otworzyłam następną. Tam były. Zażyłam jedną. Wtedy stało się to co zawsze gdy brałam je z choćby kilku minutowym opóźnieniem. Oszalałam. Zwaliłam z mojej szafki nocnej wazon, który zbił się na drobne kawałeczki. Upadłam na ziemię, a w moje ramie wbiły się kawałeczki szkła. Z rany zaczęła się sączyć krew. Purpurowy dywan stawał się ciemniejszy... Chyba czerwony. Nie umiałam już określić koloru. Zaczęłam przeraźliwie krzyczeć. Tak jak kiedyś nocami. Wplątałam palce we włosy i zaczęłam je szarpać. Nie wiedziałam co robię. Zaczęłam się trząść, a z moich oczu leciało coraz więcej łez... I gdzie są wszyscy kiedy ich potrzebuję?! Gdzie do cholery są!? Nagle jak na zawołanie drzwi się otworzyły i do pokoju wpadł Leon, a za nim reszta.
- Violetta! - krzyknął i do mnie podszedł.
- Zostaw mnie! - krzyczałam mimo że bardzo chciałam żeby przy mnie był. - Nie potrzebuję Cię! Nie potrzebuję nikogo! - Co się dzieje?!
- Nie zostawimy Cię. - zapewnił. - Ludmiła. Dzwoń na pogotowie. Maxi Przynieś coś czym można zatamować krwawienie. - zajęło im to chwilę. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Zaczęłam krzyczeć jeszcze głośniej.
- Zabijcie mnie! Ukróćcie moje cierpienia!
- Viola spokojnie... Pomożemy Ci. - mówił do mnie Leon.
- Mi nie można pomóc! Nie chcę już żyć! Nie chcę żyć w cierpieniu!
- Nie będziesz cierpieć. Uspokój się tylko. Jesteśmy Twoimi przyjaciółmi. Pomożemy Ci. - przytulił mnie, a ja zaczęłam się szarpać. Nie dawał za wygraną. Był. To się liczyło. Nie uciekł. Nie uciekł...
- Zostałeś. - wyszeptałam już spokojna choć dalej płakałam.
- I nigdzie się nie wybieram. Oni z resztą też. - zaśmiał się. Ten to ma poczucie humoru. Widzi jak dziewczyna świruje, a później żartuje z nią. Haha. ~ powiedziała ironicznie moja podświadomość. Wtem do pokoju wbiegł Maxi.
- Trzymaj. - podał mu apteczkę. Leon mnie puścił i ustawił w pozycji siedzącej.
- Dzięki Maxi. A teraz posłuchaj Viola. To będzie trochę boleć, ale będzie lepiej. OK? - zapytał niepewnie. TERAZ SIĘ BOI!? Ułomny... ~ prychnęła moja podświadomość.
- OK. - powiedziałam ze strachem w oczach i w głosie. Chłopak wziął pincetę i zaczął wyciągać wystające kawałki szkła z mojego ramienia. - Aua!
- Spokojnie. - powiedział i kontynuował czynność. Gdy przyzwyczaiłam się do tego bólu zapytałam:
- Jak przyjedzie pogotowie... Czy po kogo tam Lu dzwoni, powiecie im co się wydarzyło?
- A chcesz żebyśmy powiedzieli? - odpowiedział Leon pytaniem na pytanie.
- Nie. - uśmiechnęłam się do nich.
- I w taki sposób otrzymałaś swoją odpowiedź. - powiedział Fede. Nagle do pokoju weszła Ludmiła, a za nią 2 lekarzy.
- Muszę z wami jechać? - zapytałam gdy oglądali rany.
- To nie jest koniecznie. - odpowiedział. - Ale masz 2 góra 3 rany które trzeba zszyć.
- Aha. - zawahałam się.
- Dzieciaki wyjdźcie. - zarządził ten drugi. Wszyscy wyszli... Znaczy prawie wszyscy... Leon został.
- Pamiętaj... Oni nic Ci nie zrobią. - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy po czym wstał.
- Zostań. Proszę. - spojrzał pytająco na lekarzy.
- Skoro chcesz to zostań. - powiedział z uśmiechem lekarz. Leon pomógł mi wstać i razem usiedliśmy na moim łóżku. Po chwili lekarze przystąpili do pracy...

Leon
Lekarze już poszli, a my sierdzimy przy stojącym w jadalni, wielkim, okrągłym stole. Panuje między nami niezręczna cisza. Nagle wbili do pomieszczenia Curtis i Robert.
- Cześć dzieciaki. - przywitał się Curtis.
- Postanowiliśmy poprawić wam humory.
- Zamówimy kebaby? - zapytał Curtis.
- Ok. - powiedzieli wszyscy poza Violettą.
- Nie. - zaprzeczyła im i nam. - Nie możemy ciągle jeść niezdrowych rzeczy. Gdzie kuchnia? - zapytała tamtych 2.
- Chodźcie... - powiedział niepewnie Robert, a my poszliśmy za nimi. Kuchnia była duża i nowoczesna. Violetta pootwierała szafki i na koniec lodówkę po czy się uśmiechnęła.
- Lubicie rosół? - zapytała.
- Tak. - odpowiedzieliśmy.
- To będzie rosół. - powiedziała i zaczęła wyciągać potrzebne składniki.
Później
Właśnie jemy rosół przygotowany przez Viole. Jest pyszny!
- Gdzie ty się nauczyłaś tak dobrze gotować!? - zapytała głośno Ludmiła.
- Nie ważne. - odpowiedziała i się zasmuciła.
- Viola... - zaczął Diego.
- Czy to ma związek z Twoją przeszłością? - zapytał Maxi.
- Tak. - powiedziała i z jej oka poleciała samotna łza.
- Nie płacz. - pocieszali ją Fede i Naty.
- Nie płaczę. Nie ma po co. Nie warto płakać nad rozlanym mlekiem. Co się stało już się nie odstanie. Nie warto pamiętać.
- Ale chyba możesz... - zaczęła Fran, ale Viola jej przerwała.
- Nie mogę. I tak w Nowym Jorku wszystko mi o tym przypomina. Będąc chcę od tego odpocząć... Spróbować zapomnieć.
- Może pomoże jeżeli komuś powiesz? - zapytałem.
- Nie wiem. Wątpię.
- Spróbuj. - zachęciłem ją.
- Mogę spróbować. - powiedziała i spojrzała na każdego po kolei. - Tylko mi nie przezywajcie. - przytaknęliśmy. - A wiec tak...

Narrator
Violetta na reszcie opowie o swojej przeszłości. Tylko czy da radę od razu opowiedzieć całą. Stało się coś strasznego. Żaden z nerdów nie wiem co to było. Violetta określiła to mianem "To...". Tylko czym jest to? To wie tylko Violetta, Curtis i Robert? Czy po ujawnieniu swojej przeszłości Violetta zostanie sama? Czy Leon wytłumaczy pocałunek z Violetta? Czy właśnie to przewidziała Cami? Ile Violetta wyjawi? Czy da radę pokonać "To"? 

No elo.
Przekroczyliście próg ale nie powiem wam jaki.
Jak widać Vivi oszalała.
I z miejsca pozdrawiam wszystkie moje cholerne media!
Wy już wiecie o kogo chodzi :D
Dlatego opłaca się komentować :D
Nie mam wam nic więcej do powiedzenia.
A nie mam!
Muszę was opierdolić.
Tu jesteście mega aktywni a na Jortini nie.
Na serio mi dziwnie jak jest ogłoszony konkurs z fajną główną nagrodą.
A czemu tu mówię?
Bo wiem że z tond mam też tam czytelników.
Więc jakby ktoś chciał to link do konkursu dam w komach.
I to na dzisiaj tyle.
Jeżeli przed niedzielą mam dodać rozdział musicie przekroczyć wysoką poprzeczkę.
A na razie... Komentujcie. Ja się z wami żegnam. Dzięki. Cześć i na razie.
P.S. Jjayjoker wrócił!
Asia Ari <3

13 komentarzy:

  1. AAA ;*
    Po prostu cudo ;* <3
    Roxita

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha!
    Mówiłam ze ja pocałuje! Hihihihi i czuje się jak Camila. XD

    CO DO ROZDZIALU (DRUGIEJ CZESCI)
    To super był. Viola trochę oszalała ale to fajnie bo jest jakaś akcja. Leo jej nie zostawił.! *. *
    Hihihihi Viola umie gotować. I łał odważył się opowiedzieć o swojej przeszłości. Tylko napisałaś ze nie wiadomo czy wszystko wyjawi. Czyli to znaczy ze prawdopodobnie nie dowiemy się całej prawdy. Chociaż już wiemy ze bierze tabletki i czasem może po nich jej "odbijać" - to już coś.

    Ps. Hihihihi jako pierwsza dodałam komentarz hihihihi JOŁ.
    CZEKAM na następny rozdzial. :*
    Pozdrawiam
    Ola <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhaa sorry jednak się zapewniam nie dodałam pierwsza. Umkną mi ten jeden komentarz u góry. XD to powiedzmy ze pierwsza dodałam taki trochę rozbudowany. XD

      Usuń
    2. I jest opieprz!
      To nie jest Leo!
      Leon albo Leoś.
      Leo to zdrobnienie od Leondre.
      A Leondre to jest Bars.
      A Bars jest tylko jeden.
      I nie powie wszystkiego.
      Powie początek.
      I uznam że dodałaś drugi pierwszy rozbudowany kom :D
      Asia Ari <3

      Usuń
    3. Hihihihi hihihihi. Nie opieprzaj mnie tylko moja klawiaturę od telefonu. Hihihihi miało być leon a nie Leo. XD

      Usuń
  3. Jestem <3 Udało nam się ^^
    Chyba jednak źle przewidziałam początek.
    Leoś nareszcie pocałował Violę *-*
    I jeszcze ten napad gniewu Violetty.
    Rosołek <3 Zawsze najlepszy.
    Uuu Viola nareszcie powie wszystkim o co chodzi !!
    Ja już podejrzewałam w poprzedniej części co się stało ^^
    Czekam na następny rozdział :)
    Kinga ^^ aka Spojler XD
    Ps. O tym wielkim powrocie Jjayjokera słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza jest historia związana z rosołkiem.
      Jadłam sobie rosołek i pisałam rozdział myśląc o żarełku i tak jakoś się wkradło :D
      Ale co ja poradzę że żarcie kocham jak BAM i MineCraft'a.
      Ta...
      3 najważniejsze rzeczy w moim życiu.
      BAM, MC i żarcie. :D
      I jedyna normalna co o powrocie JJayJokera słyszała!
      Nie rozumiem jak można nie słyszeć o powrocie JJay.
      Albo go nie znać.
      Każdy kto ogląda kogoś na Polskim YT powinien go znać!
      To jest PraPraPraDziadek YT.
      Gdyby nie on nie było by kogoś takiego jak Rezi czy Jaś.
      On ich zapoczątkował!
      Asia Ari <3

      Usuń
  4. Aaaaaaaaa super pocałował ja jednak. :D
    Hihihihi rosołu. (zjadłam teraz rosół)
    . Czyli Viola ma zamiar opowiedzieć o sobie. Tylko jak napisałaś nie wszystko. Ciekawe ile opowie. Pewnie powie dlaczego pobiegła tak szybko do pokoju.
    Leoś się martwi. - słodko
    Rozdział jak zawsze super.

    Czekam na next.
    Mam nadzieje ze szybko dodasz. ;)
    ~Monika

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. O czyli jednak leon pocałował Vilu. Wsumie to było trochę do przewidzenia ale fajnie mi się tam podoba.

    Mam nadzieje ze leon i Vilu będą coraz i bliżej siebie. :)

    Vilu trochę oszalała ale nasz częściej leon przy niej był ^. ^
    Hihi Vilu umie gotować.
    Ciekawe ile Vilu zamierza o sobie powiedzieć pewnie nie za dużo. Ale to nic...

    Ps. Mam nadzieje ze szybko będę mogła już czytać następny rozdział.
    Całuski... :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, ostatnio zaczęłam czytać twój blog. Jest SUPER. Najlepszy jaki czytałam.

    Co do rozdzialu
    To jest super. Szkoda ze Camila odeszła bo ja lubiłam. Nie lubię za bardzo Brodnica.
    Violka trochę oszalała. XD
    Hoho Leoś się martwi. - słodko

    Ogólnie cały rozdział jest epicki. ;)

    Z niecierpliwością czekam na następny rozdzial
    Mam nadzieje ze w miarę szybko go dodać.

    Pozdrawiam
    Klaudia :*

    OdpowiedzUsuń